Eucharystia źródło życia i prawdziwej miłości



Papież miał świadomość, że świat i kultura często nie tylko są obojętne wobec chrześcijańskich wartości i postaw, ale wręcz wrogo odnoszą się do zasad moralnych i społecznych wynikających z wiary w Boga. Religia, a szczególnie jej społeczne oddziaływania, wielu ludziom kojarzą się bowiem jako zagrożenie demokracji, liberalnego ładu i modelu państw otwartych światopoglądowo – pisze ks. Jacek Grzybowski w fragmencie książki „Szukając światła w nocy świata”.

Jedna dobrze przeżyta komunia święta zdolna
jest zmienić nas w świętych i doskonałych.

Św. Franciszek Salezy





Adhortacja Sacramentum Caritatis, którą papież Benedykt XVI ogłosił 13 marca 2007 roku, zasługuje na przypomnienie, bo po ponad dziesięciu latach widać, że jest to wciąż ważny głos następcy św. Piotra skierowany do całego Kościoła[1]. Ten posynodalny dokument, podsumowujący ustale­nia Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, który w paź­dzierniku 2005 roku odbył się w Watykanie, dotyczył sakramentalnego znaczenia, wartości i sposobów sprawowania Eucharystii. Adhortacja jest zebraniem przemyśleń pasterzy Kościoła na temat problemów, zagadnień i szans, jakie wynikają z celebrowania przez Kościół Sakramentu Ołtarza. W papieskim tekście silny akcent położony jest na aktualność przesłania Eucharystii w dzisiejszych czasach. Refleksja na ten temat związana jest z tym, co wydarzyło się w życiu Kościoła, z jednoczesnym uwzględnie­niem kulturowych i cywilizacyjnych zmian dokonujących się w coraz bar­dziej globalizującym się i podzielonym świecie.

Odpowiedzialność polityczna

W adhortacji Benedykt XVI zaznaczał bardzo wyraźnie, że Eucharystia, która winna być rozumiana przede wszystkim jako przestrzeń spotkania z Bogiem, ma nas kierować ku konkretnym postawom i wyborom, jakich powinien dokonywać chrześcijanin w świecie współczesnym. Papież miał jednak świadomość – może jak ówcześnie mało kto – że świat i kultura, którą on tworzy, często nie tylko są obojętne wobec chrześcijańskich war­tości i postaw, ale wręcz wrogo odnoszą się do zasad moralnych i społecz­nych wynikających z wiary w Boga. Religia, a szczególnie jej społeczne oddziaływania, wielu ludziom kojarzą się bowiem jako zagrożenie demo­kracji, liberalnego ładu i modelu państw otwartych światopoglądowo. Dla­tego w papieskim dokumencie, obok głębokich rozważań teologicznych i liturgicznych przemyśleń, mocny akcent położony jest na przypomnienie o potrzebie zaangażowania ludzi wierzących w sprawy, bolączki i proble­my dzisiejszych pokoleń. Benedykt XVI wyraźnie przypomina, że wszyscy ochrzczeni zobowiązani są do podejmowania działań dotyczących wartości fundamentalnych, takich jak: szacunek i obrona ludzkiego życia od natu­ralnego poczęcia aż do naturalnej śmierci; ideał rodziny opartej na monogamicznym małżeństwie mężczyzny i kobiety; wolność religijnego wycho­wywania dzieci; wolność sumienia, szczególnie w zawodach związanych z dylematami etycznymi (medycyna, farmaceutyka, dziennikarstwo, poli­tyka), oraz promocja idei dobra wspólnego. Tych prawd i zasad nie można osądzić, poddać pod głosowanie w referendum, one nie mogą podlegać spo­łecznym targom i negocjacjom.


Benedykt XVI wyraźnie przypomina, że wszyscy ochrzczeni zobowiązani są do podejmowania działań dotyczących wartości fundamentalnych.

Wyzwania te sprawiają, że „chrześcijanie posileni prawdą Ewangelii i Chlebem Życia” zobligowani są, aby podzielić się tym „pokarmem” z całym światem, w myśl tego, co Chrystus powiedział do Apostołów – ,Wy dajcie im jeść”. Sakrament Eucharystii jako celebrowanie „Chleba, który zstąpił z nieba”, zobowiązuje nas, pisze papież, byśmy czynili wszystko, co moż­liwe, współdziałając z różnymi instytucjami państwowymi i prywatnymi, aby ustało lub przynajmniej zmniejszyło się w świecie zgorszenie głodu oraz niedożywienia, z powodu którego cierpi wiele milionów ludzi, przede wszystkim w krajach pozostających wciąż na drodze cywilizacyjnego roz­woju. Stąd szczególnie świecki chrześcijanin, uformowany w szkole Eucha­rystii, wezwany jest do bezpośredniego podejmowania odpowiedzialności politycznej i społecznej. Aby jednak mógł stosownie spełniać takie zadania, musi być przygotowany poprzez konkretne wychowanie do miłości i spra­wiedliwości. W tym celu, wyraźnie zaznacza Benedykt XVI, konieczne jest, by w diecezjach oraz wspólnotach chrześcijańskich znana była i stosowana społeczna nauka Kościoła. W niej bowiem, jako wywodzącej się z najstar­szej tradycji kościelnej, znajdziemy elementy, które z głęboką mądrością wskazują kierunek reagowania chrześcijan na różne palące kwestie. Re­fleksja Kościoła, dojrzewająca w ciągu całej jego historii, a dotycząca ży­cia wspólnotowego i politycznego, charakteryzuje się głębokim realizmem i równowagą. Może to pomóc świeckim unikać poddawania się błędnym kompromisom czy ulegać rozmaitym utopijnym projektom politycznym.

Benedykt XVI pragnie, aby dzięki społecznemu zaangażowaniu świec­kich, wynikającemu z głębokiego wniknięcia w tajemnicę Eucharystii, poszerzyły się przestrzenie wolności religijnej we wszystkich państwach. Dziś bowiem chrześcijanie, jak również członkowie innych religii, często nie mogą swobodnie żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami, zarówno w wymiarze osobistym, jak i wspólnotowym, nawet w krajach uznanych za cywilizacyjnie i kulturowo rozwinięte.

Z rozważań adhortacji wynika, że jeśli będziemy razem tworzyć Ko­ściół przepełniony służebną miłością wypływającą z Sakramentu Miłości, to właśnie dzięki takiej wspólnocie, nawet w wielkim bólu, jaki niesie nędza, samotność, przemoc i głód, które wciąż są obecne w ludzkim doświadcze­niu, możliwe jest realizowanie przykazań Bożych i kroczenie drogą wiary. Mistyka tego sakramentu ma więc charakter społeczny, polegający na wy­raźnym wezwaniu do budowania pośród ludzi i różnych wspólnot praw­dziwego pokoju poprzez zabieganie o sprawiedliwość, pojednanie i przeba­czenie, tak by przywrócić szacunek dla godności każdego człowieka. Tylko dzięki temu Eucharystia może stać się tym, co sama oznacza w istocie swej celebracji – nieustanną próbą wytrwałego budowania cywilizacji miłości.

Eucharystia a zaangażowanie

Czytając zatem papieski dokument już sprzed ponad dekady, czujemy się wezwani, aby w naszej epoce wielkich przeobrażeń i wyzwań podjąć od­powiedzialność za realizację posłannictwa Eucharystii we współczesnym świecie. Benedykt XVI zachęcał nas do podejmowania nieustannego wysił­ku poszanowania godności bliźniego, nastawienia na ducha ubóstwa, współ­pracy dla wspólnego dobra, woli pokoju i pojednania, a przede wszystkim do uznania przez człowieka najwyższych wartości, a Boga jako ich Źró­dła i Kresu. Kto działa według tej ewangelicznej logiki, przeżywa wiarę jako przyjaźń z Bogiem i tak jak On bierze na siebie ciężar materialnych i duchowych potrzeb bliźniego. Dlatego podstawową misją Chrystusowe­go Kościoła jest służba wyrażająca się zarówno w darze słowa, posłudze sakramentalnej, jak i konkretnym działaniu na rzecz wspólnot lokalnych i państwowych. Uczestniczący w Eucharystii powinien więc angażować się w takim wymiarze, w jakim jest to dla niego możliwe, w budowanie społeczeństw wolnych od niesprawiedliwości i przemocy, szczególnie – jak zaznacza papież – wolnych od terroryzmu, ekonomicznej korupcji i seksu­alnego wyzysku osób.


Benedykt XVI zachęcał nas do podejmowania nieustannego wysił­ku poszanowania godności bliźniego, nastawienia na ducha ubóstwa, współ­pracy dla wspólnego dobra, woli pokoju i pojednania.


Adhortacja przypomina także, że Eucharystia, poprzez całą swą litur­giczną oprawę, najbardziej przybliża nam sakramentalne rozumienie Ko­ścioła, który w Chrystusie jest niejako sakramentem, czyli znakiem i na­rzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego[2]. Sakramentalne zaś spojrzenie na Kościół prowadzi do rozumie­nia posługi kapłana i hierarchii jako służby świętemu znakowi Boga, a ce­lebracji eucharystycznej jako rzeczywistego Jego uobecniania się w świę­cie. To ważna i celna uwaga, wskazuje bowiem na odmienność Kościoła od struktur świata, a w szczególności na odmienność sprawowania władzy w Kościele, która (i to podkreśla Benedykt) zawsze ma być rozumiana jako pokorna służba. Dlatego każda próba stawiania siebie w centrum celebracji liturgicznej sprzeciwia się tożsamości kapłańskiej. Kapłan przede wszyst­kim jest sługą i winien ciągle starać się być znakiem, który jako posłuszne narzędzie w rękach Chrystusa odsyła do Niego. Ma się to wyrażać szcze­gólnie w pokorze, z jaką ksiądz przewodzi liturgii, w posłuszeństwie wobec obrzędu, któremu służy sercem i umysłem, unikając wszystkiego, co może sprawiać wrażenie niestosownego stawiania siebie na pierwszym miejscu[3].

Rozważania Benedykta XVI zawarte w posynodalnym dokumencie są wyraźną wskazówką dla całego Ludu Bożego, dla Kościołów partykular­nych i wspólnot kościelnych, aby podjęły wysiłek sprawowania znaków sa­kramentalnych tak, by każda celebracja eucharystyczna uobecniała i przy­bliżała wiernym dar, jaki Jezus Chrystus uczynił z własnego życia przez śmierć na Krzyżu. Celem tego kościelnego dokumentu jest pogłębienie związku pomiędzy tajemnicą Eucharystii a służbą duchową realizującą się w działaniach społecznych. Tylko bowiem dzięki temu Eucharystia uczyni z nas świadków „współczującej miłości Boga – jak ujął to Benedykt XVI – wobec każdego brata i siostry”. To zaś sprawi, że wokół tajemnicy Mszy świętej może zrodzić się służba miłości ofiarowywanej każdemu bliźniemu, a polegająca na tym, iż kocham Boga, a z Bogiem każdego człowieka – nawet tego, którego nie znam lub do którego nie czuję sympatii. Ostatecznie bowiem to Eucharystia uzdalnia mnie do realizowania w codziennym życiu sakramentu miłości[4].

Fragment książki „Szukając światła w nocy świata” ks. Jacka Grzybowskiego, która ukazała się nakładem wydawnictwa „Jedność”.

***

[1] Benedykt XVI, Adhortacja Sacramentum caritatis, Poznań 2007.

[2] „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego, przeto podejmując naukę poprzednich Soborów, pragnie on wyjaśnić dokładniej swoim wiernym i całemu światu naturę swoją i powszechne posłannictwo. Warunki naszej epoki nadają temu zadaniu Kościoła szczególnie pilny charakter, chodzi o to, aby wszyscy ludzie złączeni dziś ściślej więzami społecznymi, technicznymi, kulturalnymi, osiągnęli pełną jedność również w Chrystusie”. Sobór Watykański II, Lumen gentium. Konstytucja dogmatyczna o Kościele, nr 1.

[3] Zob. Benedykt XVI, Adhortacja Sacramentum caritatis, nr 23.

[4] Benedykt XVI, Adhortacja Sacramentum caritatis, nr 88.




W celu pogłębienia wiedzy na temat EUCHARYSTII poniżej zamieszczam wartościowe linki:










Majowe - nabożeństwo ku czci Najświętszej Marii Panny, historia, tradycja.

 



Maj jest w Kościele miesiącem szczególnie poświęconym czci Matki Bożej. Słynne „majówki” – nabożeństwa, odprawiane wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach i przydrożnych figurach, na stałe wpisały się w krajobraz Polski. Jego centralną częścią jest Litania Loretańska.

Maj – dla wielu najpiękniejszy miesiąc roku – to w Kościele okres szczególnej czci Matki Bożej. Szczególnie w Polsce gromadzimy się wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach i figurach przydrożnych. Pierwsze nabożeństwa majowe zaczęto odprawiać w Polsce w połowie XIX wieku w Płocku, Toruniu, Nowym Sączu i Krakowie, a od 1852 r. – uroczyście w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Po 30 latach stało się ono bardzo popularne i znane w całym kraju.

Rodowód tych nabożeństw jest jednak znacznie wcześniejszy niż się powszechnie uważa. Gromadzenie się i śpiewanie pieśni na cześć Matki Bożej było znane już na Wschodzie w V wieku. W Kościele zachodnim w I tysiącleciu maj jako miesiąc Maryi święcono raczej sporadycznie. Dopiero na przełomie XIII i XIV w. powstała myśl, aby ten miesiąc poświęcić Maryi. Pierwszym, który rzucił tę myśl, był król hiszpański Alfons X (+ 1284). Władca ów zapraszał do udziału w nabożeństwach majowych, sam często brał w nich udział i swoim poddanym zalecał gromadzenie się w porze wieczornej na modlitwy wokół figur Matki Bożej. Dominikanin bł. Henryk Suzo (+ 1366), uczeń Jana Eckharta i przyjaciel Jana Taulera, znanych mistyków średniowiecza, wyznaje, że jako pacholę zbierał w maju kwiaty i niósł je do stóp Matki Bożej. Lubił z kwiatów pleść wieńce i kłaść je na głowę figur Bożej Rodzicielki. Matka Boża nagrodziła go za to wizją chwały, jaką odbiera od Aniołów. W roku 1549 ukazała się w Niemczech książeczka pod tytułem: Maj duchowy, gdzie po raz pierwszy maj został nazwany miesiącem Maryi. W żywocie św. Filipa Nereusza (+ 1595) czytamy, że gromadził on dziatwę przy figurach i obrazach Matki Bożej, śpiewał z nimi pieśni, zbierał kwiaty i zachęcał do składania ku Jej czci kwiatów, duchowych ofiar i wyrzeczeń. Nowicjusze dominikańscy we Fiesole (w latach 1677-1709) w maju gromadzili się przed wizerunkiem Najświętszej Maryi i czcili ją muzyką, śpiewem i składaniem duchowych wyrzeczeń. Jednakże za autora właściwych nabożeństw majowych historycznie uważa się jezuitę, o. Ansolani (1713). On to w kaplicy królewskiej w Neapolu codziennie w maju urządzał koncert pieśni ku czci Bożej Matki, który kończył się błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.

Za największego apostoła nabożeństw majowych uważa się jezuitę, o. Muzzarelli. W roku 1787 wydał on broszurkę, w której propagował nabożeństwo majowe. Co więcej rozesłał ją do wszystkich biskupów Italii. Sam w Rzymie zaprowadził to nabożeństwo w słynnym kościele zakonu Al Gesu mimo, że zakon wtedy formalnie już nie istniał, zniesiony przez papieża Klemensa XIV w roku 1773. Odprawiał on również nabożeństwo majowe w Paryżu, gdzie towarzyszył papieżowi Piusowi VII w podróży na koronację Napoleona Bonaparte. Pius VII nabożeństwo majowe obdarzył odpustami. Dalsze odpusty do nabożeństwa majowego – na które składa się Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, nauka kapłana oraz błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem – przypisał w 1859 roku papież bł. Pius IX.

W Polsce pierwsze nabożeństwo majowe wprowadzili jezuici w Tarnopolu (1838), misjonarze w Warszawie w kościele Św. Krzyża w roku (1852), ksiądz Golian w Krakowie (w 1856) i we Włocławku biskup Marszewski (1859). W tym samym czasie cześć Królowej maja szerzył w Galicji poezją o. jezuita Karol Antoniewicz (+ 1852). Ks. Wincenty Buczyński (jezuita) wydał we Lwowie pierwszą książeczkę o nabożeństwach majowych (1839). W dziesięć lat potem podobną broszurę wydano we Wrocławiu w roku 1850. Wydał ją ks. Aleksander Jełowicki, zmartwychwstaniec. W połowie XIX wieku nabożeństwo majowe przyjęło się we wszystkich prawie krajach.




Centralną częścią nabożeństwa majowego jest Litania Loretańska, jeden ze wspaniałych hymnów na cześć Maryi, w którym wysławiane są Jej wielkie cnoty i przywileje, jakimi obdarzył Ją Bóg. Litania Loretańska powstała w XII wieku, prawdopodobnie we Francji, a zatwierdził ją oficjalnie papież Sykstus V. Nazwę “Loretańska” otrzymała od miejscowości Loretto we Włoszech, gdzie była szczególnie propagowana i odmawiana.

Tekst litanii miał przedłożyć w 1578 r., do zatwierdzenia papieżowi Grzegorzowi XIII, archidiakon Guido Candiotti. 11 czerwca 1587 r. Sykstus V obdarzył “Litanię Loretańską” dwustu dniami odpustu. Kolejne odpusty przypisali do niej Pius VII i Pius XI. W 1631 r. Święta Kongregacja Obrzędów zakazała dokonywania w tekście samowolnych zmian; te, które następowały, posiadały aprobatę Kościoła. Kiedyś w litanii było więcej tytułów, m.in.: Mistrzyni pokory, Matko Miłosierdzia czy Bramo odkupienia. Później pojawiały się inne wezwania: Królowo Różańca Świętego (1675), Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta (1846), Matko Dobrej Rady (1903), Królowo pokoju (1917), Królowo Wniebowzięta (1950), Matko Kościoła (1980), Królowo Rodziny (1995).

W litanii wymieniane są kolejne tytuły Maryi: jest ich w sumie 49, a w Polsce 50. Po zatwierdzeniu liturgicznej uroczystości NMP Królowej Polski, obchodzonej 3 maja, do Litanii dołączono 12 października 1923 r. wezwanie “Królowo Polskiej Korony”, przekształcone po drugiej wojnie światowej na “Królowo Polski”.

http://brewiarz.pl/czytelnia/maj.php3


ENCYKLIKA

MENSE MAIO

OJCA ŚWIĘTEGO

PAWŁA VI



W SPRAWIE MODŁÓW DO MATKI BOŻEJ W MIESIĄCU MAJU

Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Arcybiskupów i Biskupów oraz innych Ordynariuszy zachowujących wspólnotę ze Stolicą Apostolską.

CZCIGODNI BRACIA

POZDROWIENIE I BŁOGOSŁAWIEŃSTWO APOSTOLSKIE


MIESIĄC MAJ POŚWIĘCONY JEST BOGURODZICY

1. Z nadejściem miesiąca maja, który pobożność wiernych już od dawna poświęciła Maryi Bogurodzicy, a duch Nasz przepełnia się radością, dostrzegamy wzruszające widowisko wiary i miłości, jakie wkrótce przedstawi cała ziemia na cześć Królowej Niebios. W tym bowiem miesiącu chrześcijanie, i w świątyniach i w domach, składają Bogurodzicy Dziewicy z tradycji przejęte hołdy czci i miłości. A w zamian zazwyczaj w tym czasie spływają z tronu naszej Matki częstsze i obfitsze dary Bożego zmiłowania.

2. Powyższa pobożna praktyka związana z miesiącem majem jest Nam bardzo przyjemna i napełnia Nas pociechą, a to dlatego, że czci Maryję i przynosi ludowi chrześcijańskiemu obfite owoce. Maryja jest drogą, która wiedzie do Chrystusa, a wszelkie spotkanie z Maryją jest bez wątpienia spotkaniem z Chrystusem. Czego bowiem szukamy, uciekając się ciągle do Maryi? Tylko Chrystusa, który spoczywa w Jej ramionach, to jest poszukujemy Go w Niej, przez Nią i z Nią. Do Chrystusa, swego Zbawcy powinni się zwrócić ludzie w zamieszaniu i niebezpieczeństwach tego świata, tym bardziej, że potrzeba ich dusz kieruje ich do Jezusa jako do portu ocalenia i źródła życia nadprzyrodzonego.

3. Mianowicie miesiąc maj zachęca nas do tego, by częściej i ufniej prosić Maryję, której najłaskawsze Serce chętniej w tym czasie przychyla się do naszych próśb. Dlatego Nasi Poprzednicy w tym miesiącu, Bogurodzicy poświęconym, zachęcali społeczność chrześcijańską, by zanosiła publiczne modły do Maryi, kiedy domagały się tego potrzeby Kościoła lub niebezpieczeństwa grożące światu. Okoliczności bieżącej chwili zmuszają Nas, Czcigodni Bracia, wezwać katolików do tego rodzaju modłów. Jeśli bowiem przyjrzymy się potrzebom Kościoła, uznamy powagę obecnego czasu. Nie ma więc bardziej naglącej i poważniejszej sprawy, niż wezwać wszystkich chrześcijan do modlitwy.

POWODY WEZWANIA DO MODLITWY

4. Pierwszą poważną przyczyną zanoszenia modłów jest przeżywanie okresu II Watykańskiego Powszechnego Soboru. Ten ogromny zjazd stawia przed Kościołem bardzo ważkie zagadnienie, jak należycie się dostosować do potrzeb nowych czasów. Od pomyślnego wyniku tego przedsięwzięcia zależą przyszłe koleje Oblubienicy Chrystusowej, czy też los bardzo wielu dusz, i to na długi okres czasu. Obecnie z woli Bożej wybiła poważna godzina nie tylko dla życia Kościoła, ale i dla dziejów świata.

5. Prace tego Soboru po największej części się zakończyły, jednak na najbliższej i ostatniej sesji czekają Was, Czcigodni Bracia, bardzo odpowiedzialne zajęcia. Potem nastąpi okres nie mniej poważny, niż czas Soboru, a mianowicie wprowadzenie w czyn jego uchwał. Wtedy zespolone siły duchowieństwa i świeckich .będą potrzebne do tego, by posiew Soboru wydał obfity plon. Abyśmy uzyskali światło umysłu i dary niebieskie konieczne dla ukończenia tak wielkiego dzieła, pokładamy Naszą nadzieję w Tej, Którą na zakończenie poprzedniej sesji z radością ogłosiliśmy Matką Kościoła. Ona to od początku Soboru z matczyną troskliwością pomagała nam, tak i obecnie nie przestanie nam przychodzić z pomocą aż do końca rozpoczętego dzieła.

6. Drugą przyczyną tej zachęty jest obecne położenie wielu narodów, w bieżącej chwili bardzo ciemne i niepewne, o czym dobrze wiecie, Czcigodni Bracia. Znowu zagraża niebezpieczeństwo najwyższemu dobru pokoju. W tych bowiem czasach podstępnie wzmagają się, jak widzimy, spory między narodami, zamieszkującymi różne części świata. Dzieje się to, mimo bardzo strasznych doświadczeń dwóch poprzednich wojen, które skrwawiły pierwszą połowę tego wieku. Widzimy, że ludzie w wielkim niebezpieczeństwie chwytają za broń i nie chcą pertraktować celem usunięcia różnicy zdań, które dzielą umysły. Z tego wynikają niewypowiedziane cierpienia całej ludności niektórych narodów. Powodują je zamieszki, ukryta i podstępna wojna, prawdziwe walki, które z każdym dniem wzmagają się i stają się bardziej zacięte. Mogą one rozniecić iskrę nowej i strasznej wojny.





WEZWANIE DO RZĄDZĄCYCH

7. Patrząc na te poważne niebezpieczeństwa grożące ludzkiej rodzinie i świadomi Naszych obowiązków Najwyższego Pasterza, musimy wyrazić naszą troskę i lęk, że spory te prowadzą do krwawej wojny.

Dlatego zaklinamy wszystkich Rządców narodów, by nie przeciwstawiali się pokojowi upragnionemu przez rodzaj ludzki. Niech robią, co mogą, by zachować zagrożony pokój. Niech nie przestają skwapliwie popierać rozmów i układów między ludźmi jakiegokolwiek stanu i godności, które należy prowadzić, byleby powstrzymać niebezpieczne posługiwanie się bronią i straszne stąd płynące niebezpieczeństwa doczesne, duchowe i moralne. Posługując się środkami prawnymi, niech usiłują rozpoznać wszelkie szczere pragnienie pokoju, niech je podtrzymają i wprowadzą w czyn. Niech zawierzą rzetelnie dobrej woli tak, aby słuszna sprawa należytego porządku wzięła górę nad motywami skłaniającymi do zamieszek i ruin.

8. Z ubolewaniem dostrzegamy, że w tym opłakanym położeniu bardzo często nie zwraca się uwagi na święty i nienaruszony charakter życia ludzkiego i wprowadza się sposoby postępowania zupełnie sprzeczne z poczuciem moralnym i zwyczajami cywilizowanego narodu. Wobec tego powinniśmy podnieść głos w obronie godności ludzkiej i cywilizacji chrześcijańskiej, aby powstrzymać ukrytą i podstępną wojnę, akty gwałtu i terroru, ściąganie zakładników, represje stosowane wobec bezbronnych ludów. Te wykroczenia są tego rodzaju, że powstrzymują postęp poczucia sprawiedliwości i ludzkości, coraz bardziej doprowadzając do rozpaczy umysły walczących, a wreszcie mogą zamknąć ostatnie drogi, stojące otworem dla dobrej woli, lub są w stanie utrudnić negocjacje, które – o ile są szczere – mogą doprowadzić do pokojowego układu.

9. Jak Wam wiadomo, Czcigodni Bracia, tej Naszej troski nie powoduje jakiś osobisty interes, ale jedynie chęć otoczenia opieką ofiar tych nieszczęść i staranie o prawdziwy dobrobyt wszystkich ludów. Atoli, jak się spodziewamy, świadomość odpowiedzialności, jaką ponoszą wobec Boga i ludzi Rządcy narodów, będzie miała takie znaczenie, że podejmą oni szlachetne wysiłki, by w miarę możności usunąć rzeczywiste i psychologiczne przeszkody, utrudniające szczerą zgodę.

POKÓJ DZIEŁEM BOŻYM

10. Jednak pokój jest nie tylko naszym ludzkim dziełem, lecz także a nawet szczególnie darem Bożym. Pokój z nieba się wywodzi i wtedy rzeczywiście wśród ludzi zapanuje, kiedy będziemy godni otrzymać ten dar od Wszechmogącego Boga. W Jego rękach znajduje się los i szczęście ludów oraz serce ludzi. Uzyskamy najwyższe dobro pokoju, usilnie i czujnie błagając o nie Boga. Kościół od początku swego istnienia zwykle to czynił. Zanosił te modły za wstawiennictwem N. M. P. Królowej pokoju.

ZNACZENIE WSTAWIENNICTWA MARYI

11. Niech więc w Maryjnym miesiącu, Czcigodni Bracia, z większą gorliwością i ufnością wznoszą się błagania do Bogurodzicy, by uprosić Jej łaskę i dary. Jeśli poważne wykroczenia ludzi obrażają sprawiedliwość Bożą i zasługują na słuszną karę, nie mniej nie wolno zapominać, że jest On “Ojcem Miłosierdzia i Bogiem wszelkiej pociechy” (2 Kor 1, 3). Bóg ustanowił Najświętszą Maryję Pannę hojną szafarką swych darów.

12. Maryja zaznała przykrości tego śmiertelnego życia, mozołu codziennej pracy, uciążliwych trosk, jakie przynosi ze sobą ubóstwo, a nade wszystko zniosła cierpienia Kalwarii. Niech Maryja łaskawie wysłucha głosów pobożnych, jakie zewsząd wznoszą się do Niej z ziemi, błagając Ją o pokój. Niech Ona oświeci umysły Rządców. Niech wreszcie uprosi Boga, by On, Który rozkazuje wiatrom i burzom, uspokoił zawieruchę skłóconych umysłów i “dał pokój za dni naszych”. Oby Bóg udzielił prawdziwego pokoju, opartego na sprawiedliwości i miłości jako na mocnym i silnym fundamencie. Najprzód sprawiedliwość jest podstawą pokoju, gdyż należy uznać prawa słabych i silnych. Następnie pokój wywodzi się z miłości, która strzeże przed błędnymi nadużyciami egoizmu. Miłość sprawi, że obrona praw jednego człowieka nie przemieni się w zapomnienie i pogwałcenie prawa, które posiada drugi człowiek.

WEZWANIE DO BISKUPÓW

13. Prosimy Was, Czcigodni Bracia, abyście w odpowiedni sposób podali do wiadomości wiernych Waszej trosce powierzonych te Nasze życzenia i zachęty. Również postarajcie się, by w bieżącym miesiącu maju ogłoszono specjalne publiczne modły, w intencjach wyżej wyznaczonych, w poszczególnych diecezjach i parafiach, które mają się odbyć zwłaszcza w święto Najświętszej Maryi Panny Królowej.

WARTOŚĆ MODLITW DZIECI I RÓŻAŃCA

14. Widzicie, że szczególną nadzieję pokładamy w modlitwach dzieci i cierpiących, ponieważ ich głosy przenikają niebo oraz łagodzą Bożą sprawiedliwość. Odpowiednią mamy też sposobność, by nie zaniedbywać praktyki różańca, lecz do niego usilnie zachęcać. Ten sposób modlitwy jest bardzo miły Bogurodzicy Dziewicy i tak często zalecany przez Papieży. Różaniec daje wiernym najlepszą okazję, by słodko i skutecznie przekonać się o prawdziwości przykazania Boskiego Mistrza: “Proście a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; pukajcie a będzie wam otworzone” (Mat 7, 7).

15. Przejęci tymi uczuciami i kierując się błogą nadzieją że wszyscy odpowiecie szybko i z ochotą na Naszą zachętą, udzielamy Wam Czcigodni Bracia, i wszystkim trzodom Waszej trosce powierzonym Apostolskiego Błogosławieństwa.

Dan w Rzymie, u św. Piotra, dnia 29 kwietnia 1965 r a w drugim Naszego Pontyfikatu.

Paweł VI


źródło: Nabożeństwo majowe | (paulini.pl)



Objawienia w Medjugorie w kontekście Fatimy i końca świata

 

Objawienia w Medjugorie w kontekście
 Fatimy i końca świata


Dyrektor [włoskiego] Radia Maryja: „Maryja widzi, że człowiek odrzuca Boga i może zniszczyć [swoją] planetę. Zatem przybywa jako Królowa Pokoju, aby nas ocalić.”

„Il Giornale” z dnia 23 maja 2013 r. [ art.] Maurizio Caverzan:

„Wraz z francuskim teologiem Rene Laurentin, ojciec Livo Fanzaga, dyrektor Radia Maryja i współautor ( Diego Manetti) książki pt.«Sekrety Medziugorja», jest jednym z największych znawców fenomenu objawień maryjnych w wiosce byłej Jugosławi.

- Ojcze Livio, za kilka tygodni mija 32 lata od kiedy Maryja ukazuje się w Medziugorju. Jak patrzy się dzisiaj na to długotrwające zjawisko?

- To są jedne z najdłuższych, publicznych objawień maryjnych jakiekolwiek istniały do tej pory, i jak powiedziała sama Matka Boża, są częścią jednego planu obejmującego Fatimę i Medziugorje. Lub, jak kto woli, Maryja przyszła uzupełnić to, co zapoczątkowała w Fatimie, w tym, co dotyczy pokoju dla ludzkości. Widzący sami mówią, że jesteśmy jeszcze na początku tego planu. Zrealizowany jest on tylko w części, dzięki uzyskanej ponownie wolności religijnej, jeśli chodzi o nawrócenie Rosji. Większa część musi się jednak jeszcze wypełnić z powodu odejścia od wiary, które nadal szerzy się na Zachodzie. Jednocześnie świat, po raz pierwszy w historii ludzkości, znalazł się na krawędzi autodestrukcji.

- To niebezpieczeństwo autodestrukcji staje się tak nieodzowną i potężną przyczyną interwencji Matki Bożej?

- Matka Boża powiedziała, że przyszła obudzić wiarę w tym nowym świecie. Maryja widzi, że budujemy świat bez Boga:«dlatego jesteście nieszczęśliwi i nie widzicie przyszłości, ani życia wiecznego». Autodestrukcja jest zagrożeniem konkretnym: człowiek może zniszczyć planetę, na której żyje. Dlatego Madonna przyszła, jako Królowa Pokoju, dla naszego ocalenia. Matka Boża ukazała nam teologiczną wizję aktualnych czasów i już od pierwszych miesięcy swoich objawień mówi, że rozgrywa się walka między Jej Synem a szatanem. Zwycięży Jej Syn, ale i szatan odniesie tu częściowe zwycięstwo.

- Jak duże zwycięstwo?

- Już w Fatimie Maryja powiedziała, że dzisiaj wiele dusz idzie do piekła.

- Dlaczego w tych orędziach tak wiele miejsca poświęca się szatanowi? Zwykle, jesteśmy przyzwyczajeni, że nie mówi się o nim i uważa się go za istotę z innych czasów…

- Głównym orędziem Medziugorja jest Jezus Chrystus - Zbawiciel świata oraz niebo, które jest celem, do którego powinniśmy dążyć ze wszystkich sił. W centrum jest Miłość Boga. Lecz Matka Boża przemawia do świata, który w dużej części odrzuca Boga, a więc otwiera perspektywę piekła. Jedno z Jej zdań często powtarzanych to: «do piekła idzie ten, kto chce tam iść» . Katechizm mówi o samowolnym wykluczeniu.

- Ojciec pisze w swojej książce, że Jej objawienia i orędzia są jakoby uzupełnieniem «pewnego braku katechezy» i pragnieniem prowadzenia chrześcijan. Czy tak?

- Bez wątpienia. I tak, jak nie czyniła tego w żadnym innym objawieniu, to w Medziugorju regularnie przekazuje nam orędzia, które stają się prawdziwą i właściwą formą ewangelizacji. Ewangelizacją matczyną, prostą, lecz bardzo głęboką i katolicką, to znaczy absolutnie zgodną z nauką Kościoła.

- Czy nie wydaje się ojcu, że właśnie dzięki mediom, nigdy tak jak w obecnych latach, katecheza Ojca świętego, wikariusza Chrystusa, może docierać do całego świata?

- Zauważa się nadzwyczajne współbrzmienie między tym, co mówi Matka Najświętsza, a tym, co w ostatnich latach nauczają kolejni trzej papieże: Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek. Inaczej: centrum stanowi osoba Jezusa Chrystusa. Od Niego wywodzi się całe życie chrześcijańskie: sakramenty, a w sposób szczególny spowiedź i Eucharystia, oraz modlitwa.

- Nalegam: czy już nie wystarczy śledzić nauczania Ojca św. i biskupów, aby być chrześcijaninem?

- Tak, oczywiście. Jednak nie należy zapominać, że Matka Najświętsza wykonuje tu swoją macierzyńską powinność, która nie zastępuje zadania Kościoła, ale je podtrzymuje.

- Jak powinniśmy rozumieć wybór sześciorga widzących?

-Moim zdaniem najbardziej znaczący jest wybór tej małej miejscowości położonej za sławną «żelazną kurtyną». Matka Boża przygotowała nas na upadek komunizmu, który przepowiedziała już w 1981 roku, czyli dziesięć lat wcześniej. Później wzywając do postu i modlitwy, wstrzymała tym samym, wybuch trzeciej wojny światowej, która mogłaby nastąpić.

- Ci młodzi ludzie nie odznaczali się niczym szczególnym: dlaczego zostali wybrani?

- Ponieważ, według słów Matki Bożej «nie byli ani lepsi, ani gorsi od innych». Jednak trzeba stwierdzić, że przez 32 lata pozostali oni wierni swojemu zadaniu. Mimo, iż w pierwszych latach, stali się obiektem prześladowań ze strony politycznego Państwa i policji. Zarówno oni, jak i ich rodziny, poddawani byli przesłuchiwaniom i niespodziewanym zatrzymaniom.

- Objawienia maryjne związane są bardziej z osobami widzących, niż z samą miejscowością: Marija mieszka w Monza, we Włoszech, a Ivan sporo czasu spędza w Bostonie.

- Wszyscy widzący związani są z Bijakovici, częścią Medziugorja, położonej nieopodal wzgórza pierwszych objawień, gdzie również Marija i Ivan spędzają większą część roku. Właśnie w Medziugorju Matka Boża udziela szczególnych łask, jak sama o tym powiedziała. Jednak objawienia te nie są związane z miejscem, lecz z osobami widzących, i to w jakimkolwiek miejscu ziemi by się znajdowali.

- Niektórzy mówią, że w tych latach widzący się wzbogacili.

- W Medizugorju wszystkie rodziny utrzymują się z przyjmowania pielgrzymów. Nie ma tu innych możliwości pracy. Wszyscy starają się mieć do dyspozycji przynajmniej 50 łóżek, by móc zakwaterować grupę autokarową. Także widzący, którzy mają rodziny z kilkorgiem dzieci, zabezpieczają w ten sposób swój byt. Dom i praca stanowią część «chleba powszedniego», o który prosimy Pana. Trzeba jeszcze dodać, że w Medziugorju prośby o zakwaterowanie przekraczają możliwość oferty.

- Dlaczego tak ważna jest sprawa upadku komunizmu? Myślę, że to nie tylko kwestia klas i bogactwa, ale przede wszystkim kwestia filozoficzna przedstawiająca roszczenie człowieka, by żyć bez Boga.

- Zagadnienie komunizmu wiąże się z wizją ateistyczną i materialistyczną życia, która w ciągu lat wspierana była przez Państwo przy jednoczesnym prześladowaniu Kościoła. Nie jest tyle kwestią polityczną co ideologiczną, w tym sensie, że wizja ta pozostaje aktualną nadal i stanowi prawdziwie wielką pokusę dla współczesnego świata. Znaczy to, że człowiek stawia siebie samego na miejscu Boga i rości sobie prawo do zbawienia samodzielnego, do bycia samowystarczalnym.

- Matka Najświętsza nalega do praktykowania postu i pokuty. Czy w tych objawieniach nie akcentuje się pewnego rodzaju chrześcijaństwa «wielkopostnego»?

- Objawienia w Medziugorju to chrześcijaństwo skoncentrowane na modlitwie i sakramentach, w szczególności na Eucharystii i spowiedzi świętej. Dzisiaj największą pokusą jest utrata wiary, a najskuteczniejszym antidotum - modlitwa.

- Wiara w objawienia medziugorskie nie jest zobowiązująca dla chrześcijan?

- Objawienie w Medziugorju jest największym w ciągu dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Stracić więc okazję do skorzystania z przewodnictwa Maryi na naszej drodze duchowej, byłoby w pewnym sensie niewybaczalne. To bezsensowne lekceważenie lub zaprzepaszczenie pomocy tego rodzaju.

- Kościół jednak oficjalnie jeszcze tego [objawienia] nie uznał.

- Kościół nie uzna tego wydarzenia oficjalnie dopóki się ono całkowicie nie zakończy. Jednocześnie czuwa jednak i raduje się z [licznych] nawróceń.

Święto Lubelskiej Ikony Bogurodzicy

Lubelska Ikona Bogurodzicy
 

Lubelska Ikona Bogurodzicy /Lublinskaja Ikona Bożijej Matieri/

Lubelska Ikona Matki Bożej znajduje się w cerkwi Przemienienia Pańskiego w Lublinie.

Jej historia sięga czasów św. św. braci Cyryla i Metodego. Nauczyciele Słowian przynieśli ikonę ze sobą na Morawy w IX w. Po ich śmierci, uczniowie świętych braci, w obawie przed prześladowaniami ze strony rzymskokatolickich misjonarzy, przenieśli ją na Ruś.

Na przełomie XVI i XVII w. gorący obrońcy prawosławia - bracia Konstanty i Iwan Ostrogscy przekazali ikonę w darze cerkwi Przemienienia Pańskiego w Lublinie. Według innej wersji została ona przekazana tej świątyni w połowie XIII w. przez jej budowniczego księcia Daniela Romanowicza Galickiego.

Przez długie lata Lubelska Ikona Matki Bożej cieszyła się wśród okolicznej ludności wielkim szacunkiem.

Otrzymała drogocenne ozdoby, a na jej cześć śpiewano wiele pieśni. W 1915 r. podczas działań wojennych prawosławni mie-
szkańcy Lublina uciekając w głąb Rosji wywieźli ze sobą część wyposażenia cerkwi Przemienienia Pańskiego. Lubelska Ikona Matki Bożej znalazła się w Monasterze Czudow w Moskwie, który został zniszczony w latach władzy radzieckiej. Tam urywają się losy cudownej ikony.

Życie religijne wśród prawosławnych zaczęło się odradzać w Lublinie w 1920 r., kiedy do miasta przybył prawosławny duchowny. Zaczęto uzupełniać wyposażenie cerkwi i naczynia liturgiczne. Najbardziej bolesna była jednak utrata Lubelskiej Ikony Matki Bożej. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności dwaj parafianie kupili na targu w Lublinie wierną kopię tej ikony. Zajęła ona miejsce oryginału w cerkwi Przemienienia Pańskiego.

Święto Lubelskiej Ikony Matki Bożej obchodzone jest 1/14 października.


Jarosław Charkiewicz


Lubelska Ikona Bogurodzicy

Lubelska Ikona Bogurodzicy


źródła:  

Prawosławna Diecezja Lubelsko - Chełmska (cerkiew.pl)

Lubelskiej ikony Matki Bożej - Cerkiew.pl



Matka Boża Pocieszenia - obraz i historia wizerunku z płockiego Sanktuarium




Matka Boża Pocieszenia - obraz i historia wizerunku


Rys historyczny obrazu na tle świątyń drewnianych

Parafia w Małym Płocku od czasu powstania, tj. ok. 1415r. była i nadal pozostaje bardzo Maryjna w swojej pobożności. Wielką łaskę w rozwoju tej pobożności bez wątpienia należy przypisać wizerunkowi Matki Bożej Pocieszenia, który w tutejszej wspólnocie od wieków zwykło się nazywać Matką Boską Małopłocką. Obraz namalowano w Rzymie w roku 1738, co potwierdza inskrypcja na dole tegoż malowidła: „Haec imago depicta Romae Anno Domini 1738” Wizerunek jest wzorowany na obrazie Salus Populi Romani. Malowidło przedstawia NMP z dzieciątkiem na rękach. Z samego sposobu ujęcia Maryi i Jezusa można wyczytać wielkie bogactwo symboli, znaczeń oraz głębokie nauczanie biblijno – teologiczne.

Kto i z jakiej fundacji zamówił obraz wszystkie opracowania oraz archiwa milczą. Wspomniany na obrazie rok 1738 to czas, kiedy w parafii małopłockiej proboszczuje Ks. Jakub Sokołowski. Obraz trafił najpierw do drewnianego kościoła wzniesionego w 1714 roku za czasów Ks. Grzegorza Buczyńskiego. Obraz Pani Małopłockiej od razu był umieszczony w głównym ołtarzu. Rok 1772 to czas bardzo bolesny dla kościoła i dla samego obrazu. W tym czasie w kościele wybuchł pożar, jednakże obraz w cudowny sposób ocalał.

Za czasów proboszczowania ks. Pawła Kurzątkowskiego zbudowano kolejny nowy kościół drewniany. Następnie poprzez zabiegi ks. Wojciecha Świderskiego świątynia była stopniowo meblowana. W tym czasie w prezbiterium były cztery ołtarze. Wielki ołtarz przykuwał szczególną uwagę, bo w jego centrum był obraz Najświętszej Maryi Panny z drewnianymi i pozłacanymi sukienkami. Całość zasłaniały białe firanki. Na obrazie umieszczono też w tym czasie topazowe kolczyki jako wotum od nieznanego ofiarodawcy. Należy wspomnieć, że w tym czasie w kościele były jeszcze dwa maryjne obrazy MB Częstochowskiej oraz MB Różańcowej. To dobitnie świadczy o maryjnej pobożności małopłockiej parafii.

Ks. Marcin Chełstowski dalej kontynuuje starania swoich poprzedników o godny wygląd świątyni. W 1811 roku w kościele nadal stały cztery ołtarze. Wielki ołtarz był z obrazem NMP. Ołtarz był drewniany, utrzymany w kolorystyce niebieskiej z białymi filarami. Sam obraz nadal był ozdobiony drewnianą, częściowo pozłacaną i malowaną sukienką. Wokół obrazu znajdowały się liczne, srebrne wota. Obraz osłaniały w tym czasie dwie pary firanek. Jedna para w kolorze białym, ozdabiana kwiatami wyszywanymi czerwonym jedwabiem, zaś druga para firanek w kolorze żółtym. Po pewnym czasie w zapomnienie poszło maryjne wezwanie wielkiego ołtarza. Już w roku 1839 pojawia się w dokumentach archiwalnych nowe wezwanie Krzyża Świętego. W tym czasie pieczę nad parafią sprawuje ks. Juliusz Kulesza.

Dzieje wizerunku Pani Małopłockiej w świątyni murowanej

Drewniany kościół z 1772 roku z trudem mieścił wiernych. Stawał się stanowczo za mały na potrzeby duchowe parafian. W latach 1879-1883 staraniem ks. Franciszka Tomkiewicza wzniesiono nową, wielką okazałą, murowaną gotycko – romańską świątynię. W tym czasie parafia Mały Płock liczyła prawie 9 tysięcy wiernych. Kościół więc wzniesiony był z myślą o ciągle powiększającej się parafii. 28 października 1883 roku nowy kościół został poświęcony przez Ks. Prałata Pawła Adruszkiewicza. Do świątyni wniesiono ze starego kościoła trzy stare ołtarze. W roku 1890 podają źródła oraz liczne opracowania, że wielki ołtarz był pw. Krzyża Świętego z wizerunkiem Matki Bożej. W roku 1899 ks. Kazimierz Stepszysz pobudował nowy wielki ołtarz, zaś stary ołtarz z obrazem Matki Boskiej został umieszczony po lewej stronie kościoła.

Czas I wojny światowej był tragiczny dla tutejszej parafii. W 1915r. kościół został prawie całkowicie zniszczony. Obraz Maryi i ocalałe sprzęty liturgiczne przeniesiono do plebanii, gdzie przy Pani Małopłockiej odprawiano Msze święte. Staraniem Ks. Franciszka Łapińskiego kościół został podniesiony ze zniszczeń wojennych. Po odbudowaniu kościoła z plebanii uroczyście przeniesiono obraz Matki Boskiej Małopłockiej. Przy obrazie zawieszono liczne wota. Około roku 1935 wzniesiono wielki ołtarz, który jest do dzisiaj. W ołtarzu umieszczono krzyż z figurą Chrystusa ukrzyżowanego zaś pod krzyżem obraz MB Małopłockiej ze starą, zniszczoną nieco sukienką z drewna lipowego pokrytego złotem. Za czasów Ks. Jerzego Śleszyńskiego wykonano bardzo wiele prac remontowych na zewnątrz i wewnątrz świątyni. W wyniku porządkowania wnętrza kościoła w roku 1999 obraz został przeniesiony na prawą stronę transeptu. W tym czasie zostały usunięte wszystkie srebrne wota. Fakt przeniesienia obrazu do bocznego ołtarza spotkał się z głośną dezaprobatą wielu parafian, którzy twierdzili, że ów obraz zawsze był i powinien pozostać w wielkim ołtarzu.

W czasie proboszczowania Ks. Jana Pieńkosza podjęto starania nad przywróceniem miejsca dla obrazu do wielkiego ołtarza, tak jak to było od wieków. Po przeprowadzonej renowacji obrazu w 2019roku Pani Małopłocka powróciła do głównego ołtarza. Wykonano też konstrukcję z napędem elektrycznym do zasłaniania i odsłaniania obrazu. Obecnie zasłonę obrazu stanowi wizerunek św. Heleny autorstwa p. Teresy Adamowskiej z Łomży. Kolejną zasłonę stanowi matryca z sukienką do obrazu. Przed ewentualnymi zniszczeniami obraz został zabezpieczony szkłem muzealnym. W czasie odsłaniania i zasłaniania obrazu odtwarzane są fanfary maryjne. Całość ozdabia szereg złoconych oraz czerwonych, welurowych ram. Obraz jest adorowany przez parę wielkich aniołów, z których jeden wskazuje ręką na obraz, zaś drugi ma dłonie złożone do modlitwy.
Renowacje wizerunku Pani Małopłockiej


Matka Boża Pocieszenia - obraz i historia wizerunku


Matka Boża Pocieszenia - obraz i historia wizerunku


Obraz przechodził w swej prawie 300 letniej historii trzy renowacje. Pierwsza za czasów Ks. Tadeusza Ciborowskiego. Renowacja ta polegała na zdublowaniu obrazu na nowe płótno, domalowano brakujące części wizerunku i nowe tło. Całość płótna przybito do starej deski i zamontowano w łuku wielkiego ołtarza poniżej nóg Chrystusa ukrzyżowanego. Renowację przeprowadził prof. Aleksander Skiwski w Łomży. Obraz zaopatrzono w nową sukienkę i zawieszono przy nim liczne wota. Druga renowacja miała miejsce za czasów Ks. Henryka Pogorzelskiego w roku 1977. Nie jest znany autor tej drugiej renowacji. Po skończonej renowacji 23 kwietnia 1977 roku obraz ponownie umieszczono w wielkim ołtarzu na konstrukcji wykonanej przez stolarza Macieja Borysa. Należy nadmienić, że wszystkie ołtarze i całe umeblowanie kościoła pochodzi spod ręki wielu pokoleń stolarzy Państwa Borysów.

W roku 2019 za czasów ks. Jana Pieńkosza obraz przeszedł trzecią już renowację w profesjonalnej pracowni konserwatorskiej. Renowacja trwała przez ponad pół roku. Prowadzona była pod kierunkiem Pani Elżbiety Bogdanowicz – konserwator dzieł sztuki pracującej przy Muzeum Narodowym w Warszawie. Efekt końcowy bardzo cieszy nie tylko Panią konserwator, ale również proboszcza i parafian. Po przywiezieniu z Warszawy obraz został uroczyście wprowadzony do kościoła i umieszczony pod krzyżem w wielkim ołtarzu. Tak więc wszystko powróciło do dawnych porządków, co bardzo cieszy przede wszystkim małopłockich parafian.

Cześć dla Matki Boskiej Małopłockiej

Od samego początku obraz był otaczany szczególną czcią wiernych. Nieustannie płynęła i płynie szerokim strumieniem modlitwa przed Panią Małopłocką. XIX i XX wiek na stałe wpisał zwyczaj pielgrzymowania z feretronami MB na odpust 3 maja, aby pokłonić się MB Małopłockiej. Ten maryjny odpust przyciąga do świątyni rzesze parafian oraz wiernych z sąsiednich parafii. Ponadto w parafii celebruje się wiele nabożeństw maryjnych, do których w centrum należy umieścić środową nowennę do Matki Boskiej Małopłockiej. Jest to cotygodniowa uroczysta Msza św. z konferencją maryjną poprzedzona nowenną, na której odczytuje się z karteczek prośby wiernych.

Obecnie wykonana kopia Obrazu Pani Małopłockiej peregrynuje po wszystkich rodzinach parafii. Obraz jest chętnie przyjmowany. Peregrynacja sprawiła, że odnalazło się wiele pięknych i niepowtarzalnych pieśni do Matki Boskiej Małopłockiej. Ponadto prawie w każdym domu jako owoc peregrynacji znajduje się na stałe kopia tegoż obrazu. Jak podaje ów rys historyczny, parafia Mały Płock od prawie 300 lat związała swoją drogę do Boga z Panią Małopłocką, której obraz stanowi najświętszą relikwię tutejszej wspólnoty wiary i modlitwy.
Teologia obrazu Matki Bożej Pocieszenia – Pani Małopłockiej


Matka Boża Pocieszenia - obraz i historia wizerunku


Wielką rolę w rozwoju pobożności maryjnej w parafii Mały Płock bez wątpienia należy przypisać wizerunkowi Matki Bożej Pocieszenia, który w tutejszej wspólnocie od wieków zwykło się nazywać Matką Boską Małopłocką. Obraz namalowano w Rzymie w roku 1738, co potwierdza inskrypcja na dole malowidła: „Haec imago depicta Romae Anno Domini 1738”. Obraz przedstawia NMP z Dzieciątkiem. Z samego sposobu ujęcia Maryi i Jezusa można wyczytać wielkie bogactwo symboli oraz głębokie nauczanie biblijno – teologiczne.

Pamiętam dziwną rozmowę z nieznajomym w naszym kościele. Obraz był wtedy jeszcze w transepcie, w bocznej kaplicy. Proszę księdza Maryja depcze głowę węża – szatana. Kiedy zabierze się Maryję, to co pozostanie? Odpowiedziałem: wąż-szatan. No właśnie – mówił nieznajomy dalej. Proszę księdza, czy ten obraz nie znajdował się kiedyś w głównym ołtarzu? Odpowiadam: tak było zawsze, ale od 1999 roku na dwadzieścia lat wizerunek Pani Małopłockiej zniknął spod krzyża. Niechaj więc ksiądz jak najszybciej tym się zajmie, jeśli Maryja ma porządkować życie w parafii. I stało się tak. Od tego wszystko się zaczęło – wszelkie przygotowania: renowacja, ołtarz, fanfary, mechanizm zasłaniania, suknia i tak dalej. To było kilka lat temu. Dzisiaj już cieszymy się sanktuarium.

Spójrzmy dzisiaj nieco dokładniej na Maryję. Szczególnie radiosłuchaczom chcę dziś słowem namalować obraz Pani Małopłockiej.

Matka Boża ma bardzo łagodne, z lekka uśmiechnięte oblicze, które zachęca do powierzenia Jej swoich trudnych spraw. Wymowne oczy Maryi, z której strony by nie stanąć przed obrazem zawsze są utkwione w tego kto się na Nią patrzy. Jest to nie tylko akt kunsztu malarskiego, ale prawda, że nasza duchowa Matka nie spuszcza z oczu swoich dzieci. Maryja wypatruje każdego z nas spojrzeniem miłości. Płaszcz Maryi jest koloru szarego, księżycowego, malowana lekkim pędzlem, na wzór kwiatów malowanych przez mróz na szybach. Na prawym ramieniu płaszcza daje się zauważyć kwiat, którego słupek stanowi kula ziemska z widocznymi południkami i równoleżnikami oraz otaczających ją siedem płatków. Można to odczytać jako siedem boleści Maryi: proroctwo Symeona, zgubienie Jezusa, spotkanie na Drodze Krzyżowej, śmierć Jezusa, zdjęcie z krzyża oraz złożenie do grobu Syna Bożego. Na lewym ramieniu na płaszczu od strony Dzieciątka jest wyraźny kwiat z pięcioma płatkami, co podpowiada pieć ran Chrystusa Pana. Tych kwiatów na szacie Matki Boskiej jest więcej, ale są one już mniej widzialne i mają nieregularne płatki.


Matka Boża Pocieszenia - obraz i historia wizerunku


Maryja przedstawiona jest jako Królowa, mając koronę na głowie zakończoną krzyżem. Korona jest czterodzielna, co wskazuje na cztery strony świata, czy też cztery ewangelie, które są skierowane do całego świata. W prawej dłoni Pani Małopłocka trzyma berło zakończone krzyżem. Trzon berła składa się z ośmiu „piór”, co podpowiada osiem błogosławieństw z Jezusowego kazania na Górze. Błogosławieństwa te stanowią streszczenie chrześcijańskiej doskonałości. Są one wskazówkami, jak należy w życiu działać, aby wejść do Królestwa Bożego. Tak więc królowanie Maryi chce nas zaprowadzić do nieba. Postać Maryi jako Królowej jest wyniosła, ale jednocześnie delikatna i pełna pokornej miłości. Zachęca to do otwierania swego serca przed Matką i Królową.


Postać Dzieciątka Bożego podtrzymywana jest lewą dłonią Matki. Wzrok Jezusa skierowany jest w dal, jakby wypatrywał i podpowiadał daleką drogę każdego z nas do wieczności. Jezus wskazuje prawą rączką na Matkę w charakterystycznym układzie dwóch palców, co wskazuje na podwójną naturę Syna Bożego jako Boga i Człowieka. W lewej rączce Jezus trzyma kulę ziemską podzieloną na trzy części jako dzieło stwórcze całej Trójcy Świętej. Ziemia zakończona jest krzyżem, znakiem zbawienia i nowego życia w Chrystusie. Lewa rączka Dziecka Bożego ma wyraźnie skrzyżowane dwa paluszki, to zapowiedź przyszłej krzyżowej śmierci. Jezus jest ukoronowany koroną trójdzielną - znak Trójcy Świętej lub trzech cnót boskich - wiary, nadziei i miłości. Korona Jezusa również jak korona Bożej Matki jest zakończona krzyżem. W sumie na wizerunku jest pięć krzyży: dwa w koronach, jeden na kuli ziemskiej, jeden w królewskim berle Maryi oraz piąty krzyżyk ułożony z paluszków Dziecięcia Bożego. To kolejna lekcja o pięciu ranach Chrystusa Pana i krwi przelanej za nas z miłości. Suknia Jezusa jest koloru czerwonego. Kolor ten wskazuje na królewską godność Chrystusa oraz jaką śmiercią ma On umrzeć. Całość czerwonej sukni Jezusa jest pokryta nieregularną ornamentyką roślinną. Twarz małego Jezusa jest bardzo pogodna, jak twarz Matki. To pełne miłości i miłosierdzia zaproszenie: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni i utrudzeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28).

Obraz Matki Boskiej Małopłockiej przez wszystkie trzy wieki umieszczony był w głównym ołtarzu. Po dwudziestu latach przebywania obrazu w bocznej kaplicy, obraz ponownie powrócił do wielkiego ołtarza pod Krzyż Chrystusa. Tutaj zawsze było miejsce Matki. Maryja jest pod krzyżem Chrystusa, jest przy każdym naszym życiowym krzyżu. Jezus ciągle nas zawierza Matce: „Niewiasto oto syn Twój, (…), oto Matka twoja” (J19,26b-27). „Ze wzgórz małopłockich rozlega się dzwon, gdzie Pani Mazowsza łaskawy ma tron”. Niech ten dzwon ciągle się rozlega chwaląc Panią Małopłocką – Matkę Pocieszenia.