Najstarsza Parafia w Mieście Łodzi - Parafia św. Józefa Oblubieńca NMP

Najstarsza Parafia w Mieście Łodzi - Parafia św. Józefa Oblubieńca NMP
 

Kościół św. Józefa pierwotnie nosił tytuł Wniebowzięcia NMP. Budowa pierwszego, drewnianego kościoła miała miejsce ok. 1370r. Ufundował go właściciel Łodzi biskup Zbylut Gołańczewski i ulokowano w okolicy dzisiejszego skrzyżowania ulic Zachodniej i Lutomierskiej. W tym samym czasie arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria Skotnicki eryguje tu parafię. Różne klęski, pożary, najazdy spadające na miasto przyczyniły się do upadku i zaniedbania tej świątyni.Z fundacji biskupa kujawskiego Antoniego Ostrowskiego wybudowano w latach 1765 – 1768 nowy kościół na solidnym, murowanym fundamencie. Usytuowano go w pobliżu na tzw.Górkach Plebańskich (dziś Plac Kościelny.) Łódź do XVIII w. była niewielką osadą rolniczą, toteż mały kościółek zaradzał potrzebom duszpasterskim. Od roku 1835 do 1837 rozbudowano go. Został wydłużony i oszalowany.

W 1880 r. parafia liczyła już 6 tys. wiernych. Łódź stawała się ruchliwym ośrodkiem przemysłowym. Wobec tych wyzwań postanowiono w 1881 r. znowu rozbudować kościół. Prace jednak okazały się niewystarczające. Podjęto decyzję o postawieniu nowego okazałego kościoła murowanego. Władze carskie nakazały starą świątynię wyburzyć. Wówczas proboszcz ks.Jan Siemiec wpadł na pomysł, by kościół przenieść na nowe miejsce.

Wybrano cmentarz przy ul. Ogrodowej, na którym od 1856 r nie chowano zmarłych. Władze carskie poinformowano, że po przeniesieniu w głównym ołtarzu umieści się obraz św. Mikołaja, przed którym będzie można zanosić modlitwy za cara Mikołaja I. Pomysł się powiódł. I tak po 123 latach drewniany kościół zmienił miejsce swej lokalizacji.
Istnieje podanie, że kościół przeniesiono w ciągu jednego dnia. Uczynili to pracownicy pobliskiej fabryki Izraela Kalmanowicza Poznańskiego. Prace miały miejsce od 10 kwietnia 1888 r.
Po złożeniu całości 21 maja 1888 r. został poświęcony przez arcybiskupa warszawskiego Wincentego Teofila Chościak Popiela i nadano mu tytuł św. Józefa. Odtąd był kościołem filialnym parafii Wniebowzięcia NMP.
Ten status świątyni trwał do końca 1909 r. Na mocy dekretu arcybiskupa Chościak Popiela od 1 stycznia 1910 r. powstała tu parafia p.w. św. Józefa. Za pierwszego proboszcza dokonano rozbudowy kościoła, poszerzając go o nawy boczne, kaplice boczne i modernizując prezbiterium.
W latach 20-tych XX w. firma św. Wojciecha w Poznaniu wykonała pięć nowych ołtarzy do kościoła. Ich fundatorem był Żyd I. K. Poznański – współwłaściciel pobliskich zakładów.
Kolejna rozbudowa miała miejsce w 1957 r. Rozpoczęto ją bez zgody władz. Poszerzono m. in. kaplice boczne i wstawiono w nich drzwi. Następne lata związane są z remontami, malowaniem kościoła, wykonaniem polichromii itp. Te różne pace spowodowały, że kościółek zatracił swój pierwotny charakter. Mimo tego przyciąga swą niepowtarzalnością, urokiem, wyglądem nie pasującym do architektury wielkiego miasta. Jest niemym świadkiem historii Łodzi, pamięta rozbiory Polski i powstania narodowe. Jest jedną z najstarszych budowli naszego miasta.


Patron Parafii

św. Józefa - patron  
Parafia św. Józefa Oblubieńca NMP


Kościół wyniósł do chwały ołtarzy pod imieniem Józefa: 23 świętych, 4 błogosławionych i 1 błogosławioną; łącznie 28 osób. Św. Józef, oblubieniec Najśw. Maryi Panny, w kalendarzu liturgicznym Kościoła musiał zajmować miejsce specjalne, skoro jego wspomnienie zaliczane jest do uroczystości – a więc do świąt najwyższej klasy. Ostatnia reforma (1969) nie przesunęła dnia jego święta, chociaż czyniono to z wielu innymi świętami ze względu na Wielki Post.

Pewnych informacji o Św. Józefie dostarczajął nam tylko Ewangelie. Osobą Św. Józefa żywo zajmują się także apokryfy: Protoewangelia Jakuba (w. II), Ewangelia Tomasza (w. II), Historia Józefa Cieśli (w. IV), Ewangelia Pseudo-Mateusza (w. VI) i Ewangelia Narodzenia Maryi (w. IX). Zbyt wiele wszakże jest w nich fantazji, by je można było traktować poważnie jako żródła, czy dokumenty.

Hebrajskie imię Józef oznacza tyle, co „Bóg przydał”. Imię to nadała najmłodszemu swemu synowi Rachel, żona patriarchy Jakuba, by w ten sposób wyrazić radość i wdzięczność Panu Bogu, że do 11 synów przydał jej jeszcze jednego syna (Rdz 31,24).

Św. Józef pochodził z rodu króla Dawida. Wykazuje to św. Mateusz, kiedy podaje genealogię przodków Józefa (Mt 1,1-17). Genealogię tę podaje również św. Łukasz (Łk 3,23-38). Ta jednak różni się od poprzedniej. Już w wieku III Juliusz Afrykański wyraził zdanie, że św. Łukasz podał genealogię NMP. Na mocy prawa lewiratu św. Józef mógł być synem naturalnym Jakuba, a równocześnie synen adoptowanym Heli, noszącego w tradycji chrześcijańskiej imię Joachim, który był ojcem NMP. Tak więc genealogia św. Łukasza wyliczałaby przodków Maryi rzeczywistych, odnośnie zaś św. Józefa jego przodków zalegalizowanych. Taka jest też opinia przyjęta przez wielu współczesnych biblistów i egzegetów.
Św. Józef nie był według ciała ojcem Jezusa Chrystusa. Był nim jednak według żydowskiego prawa jako małżonek Maryi. Chociaż więc Maryja porodziła Pana Jezusa dziewiczo, to jednak według otoczenia św. Józef był uważany za Jego ojca. Tak go też czasem nazywają Ewangelie (np. Łk 2,33,48; 4,22). Tak więc fizycznie Pan Jezus był synem Dawida poprzez Maryję, a prawnie poprzez Józefa.

Św. Józef mieszkał zapewne w Nazarecie. Ewangeliści bowiem podają, że Józef wziął do siebie Maryję (Mt 1,19-20). A wiemy z tych Ewangelii, że mieszkał w Nazarecie. Według niektórych pisarzy kościelnych Maryja i Józef złożyli ślub dozgonnej czystości. Ewangelie wspominają o „braciach” i „siostrach” Pana Jezusa. Tak jeszcze dzisiaj narody bliskiego Wschodu zwykły nazywać bliskich krewnych. „Bracia” i „siostry” Pana Jezusa to zapewne synowie i córki braci i sióstr św. Józefa. św. Józef nie był ojcem Pana Jezusa, ale Jego opiekunem. Maryja poczęła Syna Bożego dziewiczo, na co mamy wyraźne potwierdzenie tak u proroka Izajasza: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna” (Iz 7,14), oraz w tekstach ewangelicznych: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus (…). Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,30-35). Potwierdzenie dziewiczego poczęcia Pana Jezusa mamy również w Ewangelii św. Mateusza: „Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał Jej narazić na zniesławienie, zamierzł oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świetego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Mt 1,18-23).

Żyli, Maryja z Józefem, jak brat i siostra, i nie mieli dzieci. Maryja miała jedynego tylko Syna, Jezusa Chrystusa, którego poczęła w swoim łonie cudownie za sprawą Ducha Świętego.

Jaki był zawód św. Józefa? Hebrajski wyraz charasz oznacza rzemieślnika, wykonującego prace w drewnie, w metalu, w kamieniu. Św. Józef wykonywał zatem narzędzia codziennego użytku, konieczne również w gospodarce rolnej; mógł być również cieślą.

Po raz pierwszy Ewangelie wspominają o św. Józefie z okazji jego zaślubin z Najśw. Maryją (Mt 1,18-25; Łk 1,27,34). Według żydowskiego prawa dopełniło się ono przez podpisanie umowy małżeńskiej oraz po wprowadzeniu po pewnym czasie poślubionej do domu małżonka wśród ślubnych uroczystości.

Św. Józef jest wspomniany w Ewangeliach z okazji poczęcia Pana Jezusa, spisu ludności zarządzonego przez cesarza Augusta, narodzenia Chrystusa Pana, ofiarowania Go w Świątyni, pokłonu Trzech Mędrców (Magów), ucieczki do Egiptu i powrotu do Nazaretu. Przy publicznym nauczaniu Pana Jezusa jest wzmianka jedynie o św. Józefie. Według podania św. Józef już wówczas nie żył. Miałby więc najpiękniejszą śmierć, bo na ręku Jezusa i Maryi. Miałby także najuroczystszy pogrzeb, bo z Ich udziałem. Może dlatego św. Józef jest uważany za szczególnego patrona dobrej śmierci.

Jest rzeczą uderzającą, że w wydarzeniach z dziecięcych lat Pana Jezusa św. Józef odgrywa pierwszą rolę: jemu anioł wyjaśnia tajemnicę wcielenia Pana Jezusa, jemu poleca ucieczkę do Egiptu i powrót do Nazaretu po śmierci Heroda. Wobec bowiem prawa żydowskiego Józef był głową Najśw. Rodziny i ojcem Pana Jezusa oraz małżonkiem Najśw. Maryi Panny.

Ikonografia przedstawia zwykle św. Józefa jako starca, by w ten sposób podkreślić dogmatyczną prawdę o dziewiczym poczęciu Pana Jezusa i o dziewiczym pożyciu Maryi z Józefem. W rzeczywistości jednak św. Józef był młodzieńcem w pełni urody i sił.

Pisarze Kościoła świętego podkreślają, że do tak wielkiej godności, opiekuna Pana Jezusa, oblubieńca Najśw. Maryi i żywiciela głowy Najśw. Rodziny, powołał Pan Bóg męża o niezwykłej cnocie. Dlatego słusznie stawiają oni św. Józefa na czele wszystkich świętych Pańskich, a Kościół obchodzi jego doroczną pamiątkę, mimo Wielkiego Postu, jako uroczystość. O św. Józefie pierwszy pisał św. Hieronim (zm. 420), a pierwszy o nim traktat teologiczno-ascetyczny napisał słynny uczony-teolog, Jan Gerson (zm. 1429). Izydor z Izolani napisał o św. Józefie pierwszą Summę (ok. 1528). Św. Bernardyn ze Sieny wyraża przekonanie, że św. Józef podobnie jak NMP dostąpi również chwały wniebowzięcia wraz z ciałem matki i że w łonie matki został oczyszczony z grzechu pierworodnego. Szczególnym nabożeństwem do św. Józefa wyróżniała się św. Teresa z Avila (zm. 1582). Z cały zaangażowaniem szerzyła Święta kult świętego Józefa słowem i pismem. Twierdziła, że o cokolwiek prosiła Pana Boga za przyczyną św. Józefa, zawsze to otrzymywała. Jego też obrała za głównego patrona zreformowanego przez siebie zakonu karmelitańskiego. Podobni uczynił św. Franciszek Salezy (zm. 1622) i św. Wincenty de Paul (zm. 1660), dając swoim rodzinom zakonnym za patrona św. Józefa. Św. Jan Bosko (zm. 1888) dał św. Józefa za patrona swojej młodzieży rzemieślniczej i założył wśród niej stowarzyszenie św. Józefa. Św. Leonard Murialdo (zm. 1900) założył nową rodzinę zakonną pod wezwaniem św. Józefa (józefitów). Papież Jan XXIII, który na Chrzcie świętym otrzymał imię Józef, do kanonu Mszy świętej dołączył imię św. Józefa (pierwsza modlitwa eucharystyczna). Wydał również osobny list papieski, zalecający szczególne nabożeństwo do tegoż niebieskiego Orędownika (1961).

Gdy chodzi o święto liturgiczne św. Józefa, to po raz pierwszy spotykamy się z nim w wieku IV w klasztorze św. Saby pod Jerozolimą. Na Zachodzie zaczęło powoli przyjmować się od wieku VIII. Do brewiarza i do mszału rzymskiego wprowadził to święto dopiero papież Sykstus IV (1479), a papież Grzegorz XV (1621-1623) rozszerzył je na cały Kościół. Na początku wieku XIX przełożeni generalni 43 zakonów wystąpili do Stolicy Apostolskiej z prośbą o ustanowienie osobnego święta Opieki Św. Józefa nad Kościołem Chrystusa. Papież Pius IX przyczynił się do prośby i ustanowił to święto (1847). Papież św. Pius X (zm. 1914) podniósł je do rangi uroczystości I klasy. Papież Pius XII zniósł to święto, a w jego miejsce wprowadził święto nowe tej samej klasy na dzień 1 maja „Św. Józefa Pracownika”. Tak pozostało dotąd z tym, że ostatnia reforma liturgiczna (1969) zaniżyła rangę tegoż święta do dowolnego wspomnienia. Papież Benedykt XV do Mszy świętej, w której się wspomina św. Józefa, dołączył osobną o nim prefację (1919). Leon XIII (zm. 1903) wydał pierwszą w dziejach Kościoła encyklikę o św. Józefie. Wreszcie św. Pius X zatwierdził litanię do św. Józefa, do publicznego odmawiania. Cały miesiąc marzec jest poświęcony szczególnej czci św. Józefa, a w tygodniu każda środa.

Ma również św. Józef swoje sanktuaria. Największe z nich jest w Kanadzie w Montrealu. Powstało ono w roku 1904. Dzisiaj liczba pielgrzymów dochodzi rocznie do 1,5 miliona. Bazylika Św. Józefa może pomieścić 12 000 wiernych. Posiada 61 dzwonów. Cudowna figura św. Józefa dostąpiła chwały koronacji koronami papieskimi w 1955 roku.

Wiele krajów obrało sobie św. Józefa za patrona. Tak np. uczyniły katolicka Kanada (1624), Czechy (1655), Austria (1689), Hiszpania (1679), Portugalia (1744) itp. Podobnie też uczyniło wiele diecezji i miast. W samym Meksyku istnieje 281 miejscowości, które mają nazwy pochodne od imienia św. Józefa.

Istnieją bractwa ku czci św. Józefa, czasopisma jego czci poświęcone, odbywają się kongresy józefinistyczne, tworzą się bractwa i nowe rodziny zakonne pod Jego patronatem.

Kult św. Józefa w Polsce datuje się od wieku XI/XII. Już wtedy bowiem w Krakowie obchodzono jego święto pod datą 19 marca. Wyprzedziliśmy więc pod tym względem wiele państw i diecezji. Największy jednak rozwój nabożeństwa do św. Józefa przypadał w Polsce na wiek XVII i XVIII. Propagowały je przede wszystkim zakony wizytek i karmelitów. W roku 1645 ukazały się godzinki ku czci św. Józefa, a w roku 1685 wyszła drukiem pierwsza rozprawa teologiczna o św. Józefie, napisana przez Jana Chryzostoma Rucieńskiego. W wieku XVIII ukazało się o św. Józefie 40 pozycji drukowanych. Z wieku XVII pochodzi największe sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Pierwsza wzmianka o czci znajdującego się tam obrazu i o doznanych łaskach pochodzi z roku 1673. W roku 1768 prymas polski, Władysław Aleksander Łubieński, ogłosił urzędowo obraz w Kaliszu za cudowny. Papież Pius VI wydał dekret zezwalający na koronację obrazu (1783). Odbyła się ona dopiero w roku 1196. W roku 1963 odbyła się uroczystość nałożenia pierścienia na obraz św. Józefa w Kaliszu. Ofiarował go ojciec święty Jan XXIII. Podobny pierścień ofiarował wcześniej papież św. Pius X (zm. 1914). Papież Paweł VI ofiarował do kolegiaty ornat, w którym sam najpierw odprawił Mszę świętą ku czci św. Józefa. Od roku 1969 sanktuarium kaliskie stało się centrum kultu św. Józefa w tym znaczeniu także, że zaczęto gromadzić wszelką dokumentację związaną z kultem św. Józefa. Kapłani polscy, uwięzieni w Dachau, złożyli ślub, że jeśli z obozu śmierci wyjdą wolni, co roku będą pielgrzymować do Kalisza w podzięce. Tak czynią dotąd.

Jak bardzo popularny w Polsce jest kult św. Józefa, świadczy o tym, że aż 264 kościołów wystawiono w naszej Ojczyźnie ku Jego czci. Wśród nich wyróżnia się kościół w Krzeszowie, w którym znany artysta śląski, Michał Willman, w roku 1692 umieścił 15 dużych i 13 mniejszych obrazów, przedstawiających życie św. Józefa i Jego chwałę.

W roku 1818 św. Józef został ogłoszony patronem głównym diecezji kujawsko-kaliskiej. Powstały w Polsce 4 rodziny zakonne pod wezwaniem św. Józefa. Także diecezja włocławska obrała sobie św. Józefa za patrona. Podobnie uczyniła i diecezja łódzka.

Imię św. Józefa należy do najczęściej spotykanych w Polsce. Onomastyka wymienia aż 327 miejscowości w naszym kraju, które zapożyczyły swoje nazwy od imienia św. Józefa. Julian Krzyżanowski wymienia 29 przysłów, związanych z dniem lub imieniem św. Józefa.




Najstarsza Parafia w Mieście Łodzi 
 Parafia św. Józefa Oblubieńca NMP


źródło:

Parafia Najświętszego Zbawiciela w Łodzi



Parafia Najświętszego Zbawiciela w Łodzi


W latach międzywojennych, kiedy rozrastała się Łódź i zwiększała się liczba jej mieszkańców - istniała konieczność objęcia ich opieką duszpasterską. Wychodząc na przeciw tym potrzebom, ówczesny Ordynariusz diecezji łódzkiej przy zachodnich granicach miasta, w części parku miejskiego na Kozinach ofiarowanej przez magistrat łódzki, niedaleko linii kolejowej łączącej Łódź ze Zgierzem erygował parafię Najświętszego Zbawiciela. 

Było to 1 października 1932 r. Rok wcześniej, dzięki staraniom ówczesnych mieszkańców i ks. Stanisława Wilka - późniejszego proboszcza rozpoczęto budowę drewnianego kościoła - wg planów architekta Władysława Kwapiszewskiego - którą zakończono w 1932 r. W tym też roku 17 września ówczesny ordynariusz diecezji łódzkiej Wincenty Tymieniecki przy tym kościele erygował parafię, a ks. Stanisława Wilka uczynił jej proboszczem. Parafia została wyodrębniona z zachodniej części parafii św. Józefa. 25 września w asyście licznie zgromadzonego duchowieństwa i wiernych dokonał uroczystego poświęcenia tej świątyni. Nikt nie przypuszczał, że 10 lat później ks. Stanisław Wilk (ur. 12 lutego 1890 r. w Straszowej Woli, wyświęcony na kapłana w 1915 r.), sędzia prosynodalny, umrze w Dachau 28 listopada 1942 r. jako numer obozowy 30038. Podobny los spotka wikariusza, ks. Edmunda Kozaneckiego (ur. 16 listopada 1900 r. w Ujeździe i wyświęconego na kapłana w 1927 r.), który umarł w tym samym obozie 19 sierpnia 1942 r.

Wybudowany kościół jest świątynią trójnawową, za prezbiterium znajduje się zakrystia oraz inne pomieszczenia. Na froncie kościoła nad kruchtą dobudowano po wojnie kaplicę Matki Bożej Nieustającej Pomocy. 

Do zabytków sztuki stanowiących własność parafii należy monstrancja, dwa lichtarze, ornat haftowany z postacią św. Stanisława Biskupa oraz duży obraz Najświętszego Zbawiciela znajdujący się w głównym ołtarzu. 

Do czasów wojny parafia posiadała zabytkowy dzwon z roku 1683 ofiarowany przez parafię św. Józefa. Przy tutejszym kościele odnotowano istnienie m. in. bractwa III Zakonu św. Franciszka założonego w 1932 r. przez franciszkanów z Lwowa (w 1937 r. bractwo liczyło 58 członków), Żywego Różańca, Stowarzyszenie Matki Bożej Dobrej Śmierci. Obecnie parafia Najświętszego Zbawiciela, której proboszczem jest ks. prał. Bolesław Kowalczyk. należy do dekanatu Łódź - Żubardź.





źródło: 
Niedziela 17/2004



Eucharystia źródło życia i prawdziwej miłości



Papież miał świadomość, że świat i kultura często nie tylko są obojętne wobec chrześcijańskich wartości i postaw, ale wręcz wrogo odnoszą się do zasad moralnych i społecznych wynikających z wiary w Boga. Religia, a szczególnie jej społeczne oddziaływania, wielu ludziom kojarzą się bowiem jako zagrożenie demokracji, liberalnego ładu i modelu państw otwartych światopoglądowo – pisze ks. Jacek Grzybowski w fragmencie książki „Szukając światła w nocy świata”.

Jedna dobrze przeżyta komunia święta zdolna
jest zmienić nas w świętych i doskonałych.

Św. Franciszek Salezy





Adhortacja Sacramentum Caritatis, którą papież Benedykt XVI ogłosił 13 marca 2007 roku, zasługuje na przypomnienie, bo po ponad dziesięciu latach widać, że jest to wciąż ważny głos następcy św. Piotra skierowany do całego Kościoła[1]. Ten posynodalny dokument, podsumowujący ustale­nia Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, który w paź­dzierniku 2005 roku odbył się w Watykanie, dotyczył sakramentalnego znaczenia, wartości i sposobów sprawowania Eucharystii. Adhortacja jest zebraniem przemyśleń pasterzy Kościoła na temat problemów, zagadnień i szans, jakie wynikają z celebrowania przez Kościół Sakramentu Ołtarza. W papieskim tekście silny akcent położony jest na aktualność przesłania Eucharystii w dzisiejszych czasach. Refleksja na ten temat związana jest z tym, co wydarzyło się w życiu Kościoła, z jednoczesnym uwzględnie­niem kulturowych i cywilizacyjnych zmian dokonujących się w coraz bar­dziej globalizującym się i podzielonym świecie.

Odpowiedzialność polityczna

W adhortacji Benedykt XVI zaznaczał bardzo wyraźnie, że Eucharystia, która winna być rozumiana przede wszystkim jako przestrzeń spotkania z Bogiem, ma nas kierować ku konkretnym postawom i wyborom, jakich powinien dokonywać chrześcijanin w świecie współczesnym. Papież miał jednak świadomość – może jak ówcześnie mało kto – że świat i kultura, którą on tworzy, często nie tylko są obojętne wobec chrześcijańskich war­tości i postaw, ale wręcz wrogo odnoszą się do zasad moralnych i społecz­nych wynikających z wiary w Boga. Religia, a szczególnie jej społeczne oddziaływania, wielu ludziom kojarzą się bowiem jako zagrożenie demo­kracji, liberalnego ładu i modelu państw otwartych światopoglądowo. Dla­tego w papieskim dokumencie, obok głębokich rozważań teologicznych i liturgicznych przemyśleń, mocny akcent położony jest na przypomnienie o potrzebie zaangażowania ludzi wierzących w sprawy, bolączki i proble­my dzisiejszych pokoleń. Benedykt XVI wyraźnie przypomina, że wszyscy ochrzczeni zobowiązani są do podejmowania działań dotyczących wartości fundamentalnych, takich jak: szacunek i obrona ludzkiego życia od natu­ralnego poczęcia aż do naturalnej śmierci; ideał rodziny opartej na monogamicznym małżeństwie mężczyzny i kobiety; wolność religijnego wycho­wywania dzieci; wolność sumienia, szczególnie w zawodach związanych z dylematami etycznymi (medycyna, farmaceutyka, dziennikarstwo, poli­tyka), oraz promocja idei dobra wspólnego. Tych prawd i zasad nie można osądzić, poddać pod głosowanie w referendum, one nie mogą podlegać spo­łecznym targom i negocjacjom.


Benedykt XVI wyraźnie przypomina, że wszyscy ochrzczeni zobowiązani są do podejmowania działań dotyczących wartości fundamentalnych.

Wyzwania te sprawiają, że „chrześcijanie posileni prawdą Ewangelii i Chlebem Życia” zobligowani są, aby podzielić się tym „pokarmem” z całym światem, w myśl tego, co Chrystus powiedział do Apostołów – ,Wy dajcie im jeść”. Sakrament Eucharystii jako celebrowanie „Chleba, który zstąpił z nieba”, zobowiązuje nas, pisze papież, byśmy czynili wszystko, co moż­liwe, współdziałając z różnymi instytucjami państwowymi i prywatnymi, aby ustało lub przynajmniej zmniejszyło się w świecie zgorszenie głodu oraz niedożywienia, z powodu którego cierpi wiele milionów ludzi, przede wszystkim w krajach pozostających wciąż na drodze cywilizacyjnego roz­woju. Stąd szczególnie świecki chrześcijanin, uformowany w szkole Eucha­rystii, wezwany jest do bezpośredniego podejmowania odpowiedzialności politycznej i społecznej. Aby jednak mógł stosownie spełniać takie zadania, musi być przygotowany poprzez konkretne wychowanie do miłości i spra­wiedliwości. W tym celu, wyraźnie zaznacza Benedykt XVI, konieczne jest, by w diecezjach oraz wspólnotach chrześcijańskich znana była i stosowana społeczna nauka Kościoła. W niej bowiem, jako wywodzącej się z najstar­szej tradycji kościelnej, znajdziemy elementy, które z głęboką mądrością wskazują kierunek reagowania chrześcijan na różne palące kwestie. Re­fleksja Kościoła, dojrzewająca w ciągu całej jego historii, a dotycząca ży­cia wspólnotowego i politycznego, charakteryzuje się głębokim realizmem i równowagą. Może to pomóc świeckim unikać poddawania się błędnym kompromisom czy ulegać rozmaitym utopijnym projektom politycznym.

Benedykt XVI pragnie, aby dzięki społecznemu zaangażowaniu świec­kich, wynikającemu z głębokiego wniknięcia w tajemnicę Eucharystii, poszerzyły się przestrzenie wolności religijnej we wszystkich państwach. Dziś bowiem chrześcijanie, jak również członkowie innych religii, często nie mogą swobodnie żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami, zarówno w wymiarze osobistym, jak i wspólnotowym, nawet w krajach uznanych za cywilizacyjnie i kulturowo rozwinięte.

Z rozważań adhortacji wynika, że jeśli będziemy razem tworzyć Ko­ściół przepełniony służebną miłością wypływającą z Sakramentu Miłości, to właśnie dzięki takiej wspólnocie, nawet w wielkim bólu, jaki niesie nędza, samotność, przemoc i głód, które wciąż są obecne w ludzkim doświadcze­niu, możliwe jest realizowanie przykazań Bożych i kroczenie drogą wiary. Mistyka tego sakramentu ma więc charakter społeczny, polegający na wy­raźnym wezwaniu do budowania pośród ludzi i różnych wspólnot praw­dziwego pokoju poprzez zabieganie o sprawiedliwość, pojednanie i przeba­czenie, tak by przywrócić szacunek dla godności każdego człowieka. Tylko dzięki temu Eucharystia może stać się tym, co sama oznacza w istocie swej celebracji – nieustanną próbą wytrwałego budowania cywilizacji miłości.

Eucharystia a zaangażowanie

Czytając zatem papieski dokument już sprzed ponad dekady, czujemy się wezwani, aby w naszej epoce wielkich przeobrażeń i wyzwań podjąć od­powiedzialność za realizację posłannictwa Eucharystii we współczesnym świecie. Benedykt XVI zachęcał nas do podejmowania nieustannego wysił­ku poszanowania godności bliźniego, nastawienia na ducha ubóstwa, współ­pracy dla wspólnego dobra, woli pokoju i pojednania, a przede wszystkim do uznania przez człowieka najwyższych wartości, a Boga jako ich Źró­dła i Kresu. Kto działa według tej ewangelicznej logiki, przeżywa wiarę jako przyjaźń z Bogiem i tak jak On bierze na siebie ciężar materialnych i duchowych potrzeb bliźniego. Dlatego podstawową misją Chrystusowe­go Kościoła jest służba wyrażająca się zarówno w darze słowa, posłudze sakramentalnej, jak i konkretnym działaniu na rzecz wspólnot lokalnych i państwowych. Uczestniczący w Eucharystii powinien więc angażować się w takim wymiarze, w jakim jest to dla niego możliwe, w budowanie społeczeństw wolnych od niesprawiedliwości i przemocy, szczególnie – jak zaznacza papież – wolnych od terroryzmu, ekonomicznej korupcji i seksu­alnego wyzysku osób.


Benedykt XVI zachęcał nas do podejmowania nieustannego wysił­ku poszanowania godności bliźniego, nastawienia na ducha ubóstwa, współ­pracy dla wspólnego dobra, woli pokoju i pojednania.


Adhortacja przypomina także, że Eucharystia, poprzez całą swą litur­giczną oprawę, najbardziej przybliża nam sakramentalne rozumienie Ko­ścioła, który w Chrystusie jest niejako sakramentem, czyli znakiem i na­rzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego[2]. Sakramentalne zaś spojrzenie na Kościół prowadzi do rozumie­nia posługi kapłana i hierarchii jako służby świętemu znakowi Boga, a ce­lebracji eucharystycznej jako rzeczywistego Jego uobecniania się w świę­cie. To ważna i celna uwaga, wskazuje bowiem na odmienność Kościoła od struktur świata, a w szczególności na odmienność sprawowania władzy w Kościele, która (i to podkreśla Benedykt) zawsze ma być rozumiana jako pokorna służba. Dlatego każda próba stawiania siebie w centrum celebracji liturgicznej sprzeciwia się tożsamości kapłańskiej. Kapłan przede wszyst­kim jest sługą i winien ciągle starać się być znakiem, który jako posłuszne narzędzie w rękach Chrystusa odsyła do Niego. Ma się to wyrażać szcze­gólnie w pokorze, z jaką ksiądz przewodzi liturgii, w posłuszeństwie wobec obrzędu, któremu służy sercem i umysłem, unikając wszystkiego, co może sprawiać wrażenie niestosownego stawiania siebie na pierwszym miejscu[3].

Rozważania Benedykta XVI zawarte w posynodalnym dokumencie są wyraźną wskazówką dla całego Ludu Bożego, dla Kościołów partykular­nych i wspólnot kościelnych, aby podjęły wysiłek sprawowania znaków sa­kramentalnych tak, by każda celebracja eucharystyczna uobecniała i przy­bliżała wiernym dar, jaki Jezus Chrystus uczynił z własnego życia przez śmierć na Krzyżu. Celem tego kościelnego dokumentu jest pogłębienie związku pomiędzy tajemnicą Eucharystii a służbą duchową realizującą się w działaniach społecznych. Tylko bowiem dzięki temu Eucharystia uczyni z nas świadków „współczującej miłości Boga – jak ujął to Benedykt XVI – wobec każdego brata i siostry”. To zaś sprawi, że wokół tajemnicy Mszy świętej może zrodzić się służba miłości ofiarowywanej każdemu bliźniemu, a polegająca na tym, iż kocham Boga, a z Bogiem każdego człowieka – nawet tego, którego nie znam lub do którego nie czuję sympatii. Ostatecznie bowiem to Eucharystia uzdalnia mnie do realizowania w codziennym życiu sakramentu miłości[4].

Fragment książki „Szukając światła w nocy świata” ks. Jacka Grzybowskiego, która ukazała się nakładem wydawnictwa „Jedność”.

***

[1] Benedykt XVI, Adhortacja Sacramentum caritatis, Poznań 2007.

[2] „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego, przeto podejmując naukę poprzednich Soborów, pragnie on wyjaśnić dokładniej swoim wiernym i całemu światu naturę swoją i powszechne posłannictwo. Warunki naszej epoki nadają temu zadaniu Kościoła szczególnie pilny charakter, chodzi o to, aby wszyscy ludzie złączeni dziś ściślej więzami społecznymi, technicznymi, kulturalnymi, osiągnęli pełną jedność również w Chrystusie”. Sobór Watykański II, Lumen gentium. Konstytucja dogmatyczna o Kościele, nr 1.

[3] Zob. Benedykt XVI, Adhortacja Sacramentum caritatis, nr 23.

[4] Benedykt XVI, Adhortacja Sacramentum caritatis, nr 88.




W celu pogłębienia wiedzy na temat EUCHARYSTII poniżej zamieszczam wartościowe linki:










Majowe - nabożeństwo ku czci Najświętszej Marii Panny, historia, tradycja.

 



Maj jest w Kościele miesiącem szczególnie poświęconym czci Matki Bożej. Słynne „majówki” – nabożeństwa, odprawiane wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach i przydrożnych figurach, na stałe wpisały się w krajobraz Polski. Jego centralną częścią jest Litania Loretańska.

Maj – dla wielu najpiękniejszy miesiąc roku – to w Kościele okres szczególnej czci Matki Bożej. Szczególnie w Polsce gromadzimy się wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach i figurach przydrożnych. Pierwsze nabożeństwa majowe zaczęto odprawiać w Polsce w połowie XIX wieku w Płocku, Toruniu, Nowym Sączu i Krakowie, a od 1852 r. – uroczyście w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Po 30 latach stało się ono bardzo popularne i znane w całym kraju.

Rodowód tych nabożeństw jest jednak znacznie wcześniejszy niż się powszechnie uważa. Gromadzenie się i śpiewanie pieśni na cześć Matki Bożej było znane już na Wschodzie w V wieku. W Kościele zachodnim w I tysiącleciu maj jako miesiąc Maryi święcono raczej sporadycznie. Dopiero na przełomie XIII i XIV w. powstała myśl, aby ten miesiąc poświęcić Maryi. Pierwszym, który rzucił tę myśl, był król hiszpański Alfons X (+ 1284). Władca ów zapraszał do udziału w nabożeństwach majowych, sam często brał w nich udział i swoim poddanym zalecał gromadzenie się w porze wieczornej na modlitwy wokół figur Matki Bożej. Dominikanin bł. Henryk Suzo (+ 1366), uczeń Jana Eckharta i przyjaciel Jana Taulera, znanych mistyków średniowiecza, wyznaje, że jako pacholę zbierał w maju kwiaty i niósł je do stóp Matki Bożej. Lubił z kwiatów pleść wieńce i kłaść je na głowę figur Bożej Rodzicielki. Matka Boża nagrodziła go za to wizją chwały, jaką odbiera od Aniołów. W roku 1549 ukazała się w Niemczech książeczka pod tytułem: Maj duchowy, gdzie po raz pierwszy maj został nazwany miesiącem Maryi. W żywocie św. Filipa Nereusza (+ 1595) czytamy, że gromadził on dziatwę przy figurach i obrazach Matki Bożej, śpiewał z nimi pieśni, zbierał kwiaty i zachęcał do składania ku Jej czci kwiatów, duchowych ofiar i wyrzeczeń. Nowicjusze dominikańscy we Fiesole (w latach 1677-1709) w maju gromadzili się przed wizerunkiem Najświętszej Maryi i czcili ją muzyką, śpiewem i składaniem duchowych wyrzeczeń. Jednakże za autora właściwych nabożeństw majowych historycznie uważa się jezuitę, o. Ansolani (1713). On to w kaplicy królewskiej w Neapolu codziennie w maju urządzał koncert pieśni ku czci Bożej Matki, który kończył się błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.

Za największego apostoła nabożeństw majowych uważa się jezuitę, o. Muzzarelli. W roku 1787 wydał on broszurkę, w której propagował nabożeństwo majowe. Co więcej rozesłał ją do wszystkich biskupów Italii. Sam w Rzymie zaprowadził to nabożeństwo w słynnym kościele zakonu Al Gesu mimo, że zakon wtedy formalnie już nie istniał, zniesiony przez papieża Klemensa XIV w roku 1773. Odprawiał on również nabożeństwo majowe w Paryżu, gdzie towarzyszył papieżowi Piusowi VII w podróży na koronację Napoleona Bonaparte. Pius VII nabożeństwo majowe obdarzył odpustami. Dalsze odpusty do nabożeństwa majowego – na które składa się Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, nauka kapłana oraz błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem – przypisał w 1859 roku papież bł. Pius IX.

W Polsce pierwsze nabożeństwo majowe wprowadzili jezuici w Tarnopolu (1838), misjonarze w Warszawie w kościele Św. Krzyża w roku (1852), ksiądz Golian w Krakowie (w 1856) i we Włocławku biskup Marszewski (1859). W tym samym czasie cześć Królowej maja szerzył w Galicji poezją o. jezuita Karol Antoniewicz (+ 1852). Ks. Wincenty Buczyński (jezuita) wydał we Lwowie pierwszą książeczkę o nabożeństwach majowych (1839). W dziesięć lat potem podobną broszurę wydano we Wrocławiu w roku 1850. Wydał ją ks. Aleksander Jełowicki, zmartwychwstaniec. W połowie XIX wieku nabożeństwo majowe przyjęło się we wszystkich prawie krajach.




Centralną częścią nabożeństwa majowego jest Litania Loretańska, jeden ze wspaniałych hymnów na cześć Maryi, w którym wysławiane są Jej wielkie cnoty i przywileje, jakimi obdarzył Ją Bóg. Litania Loretańska powstała w XII wieku, prawdopodobnie we Francji, a zatwierdził ją oficjalnie papież Sykstus V. Nazwę “Loretańska” otrzymała od miejscowości Loretto we Włoszech, gdzie była szczególnie propagowana i odmawiana.

Tekst litanii miał przedłożyć w 1578 r., do zatwierdzenia papieżowi Grzegorzowi XIII, archidiakon Guido Candiotti. 11 czerwca 1587 r. Sykstus V obdarzył “Litanię Loretańską” dwustu dniami odpustu. Kolejne odpusty przypisali do niej Pius VII i Pius XI. W 1631 r. Święta Kongregacja Obrzędów zakazała dokonywania w tekście samowolnych zmian; te, które następowały, posiadały aprobatę Kościoła. Kiedyś w litanii było więcej tytułów, m.in.: Mistrzyni pokory, Matko Miłosierdzia czy Bramo odkupienia. Później pojawiały się inne wezwania: Królowo Różańca Świętego (1675), Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta (1846), Matko Dobrej Rady (1903), Królowo pokoju (1917), Królowo Wniebowzięta (1950), Matko Kościoła (1980), Królowo Rodziny (1995).

W litanii wymieniane są kolejne tytuły Maryi: jest ich w sumie 49, a w Polsce 50. Po zatwierdzeniu liturgicznej uroczystości NMP Królowej Polski, obchodzonej 3 maja, do Litanii dołączono 12 października 1923 r. wezwanie “Królowo Polskiej Korony”, przekształcone po drugiej wojnie światowej na “Królowo Polski”.

http://brewiarz.pl/czytelnia/maj.php3


ENCYKLIKA

MENSE MAIO

OJCA ŚWIĘTEGO

PAWŁA VI



W SPRAWIE MODŁÓW DO MATKI BOŻEJ W MIESIĄCU MAJU

Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Arcybiskupów i Biskupów oraz innych Ordynariuszy zachowujących wspólnotę ze Stolicą Apostolską.

CZCIGODNI BRACIA

POZDROWIENIE I BŁOGOSŁAWIEŃSTWO APOSTOLSKIE


MIESIĄC MAJ POŚWIĘCONY JEST BOGURODZICY

1. Z nadejściem miesiąca maja, który pobożność wiernych już od dawna poświęciła Maryi Bogurodzicy, a duch Nasz przepełnia się radością, dostrzegamy wzruszające widowisko wiary i miłości, jakie wkrótce przedstawi cała ziemia na cześć Królowej Niebios. W tym bowiem miesiącu chrześcijanie, i w świątyniach i w domach, składają Bogurodzicy Dziewicy z tradycji przejęte hołdy czci i miłości. A w zamian zazwyczaj w tym czasie spływają z tronu naszej Matki częstsze i obfitsze dary Bożego zmiłowania.

2. Powyższa pobożna praktyka związana z miesiącem majem jest Nam bardzo przyjemna i napełnia Nas pociechą, a to dlatego, że czci Maryję i przynosi ludowi chrześcijańskiemu obfite owoce. Maryja jest drogą, która wiedzie do Chrystusa, a wszelkie spotkanie z Maryją jest bez wątpienia spotkaniem z Chrystusem. Czego bowiem szukamy, uciekając się ciągle do Maryi? Tylko Chrystusa, który spoczywa w Jej ramionach, to jest poszukujemy Go w Niej, przez Nią i z Nią. Do Chrystusa, swego Zbawcy powinni się zwrócić ludzie w zamieszaniu i niebezpieczeństwach tego świata, tym bardziej, że potrzeba ich dusz kieruje ich do Jezusa jako do portu ocalenia i źródła życia nadprzyrodzonego.

3. Mianowicie miesiąc maj zachęca nas do tego, by częściej i ufniej prosić Maryję, której najłaskawsze Serce chętniej w tym czasie przychyla się do naszych próśb. Dlatego Nasi Poprzednicy w tym miesiącu, Bogurodzicy poświęconym, zachęcali społeczność chrześcijańską, by zanosiła publiczne modły do Maryi, kiedy domagały się tego potrzeby Kościoła lub niebezpieczeństwa grożące światu. Okoliczności bieżącej chwili zmuszają Nas, Czcigodni Bracia, wezwać katolików do tego rodzaju modłów. Jeśli bowiem przyjrzymy się potrzebom Kościoła, uznamy powagę obecnego czasu. Nie ma więc bardziej naglącej i poważniejszej sprawy, niż wezwać wszystkich chrześcijan do modlitwy.

POWODY WEZWANIA DO MODLITWY

4. Pierwszą poważną przyczyną zanoszenia modłów jest przeżywanie okresu II Watykańskiego Powszechnego Soboru. Ten ogromny zjazd stawia przed Kościołem bardzo ważkie zagadnienie, jak należycie się dostosować do potrzeb nowych czasów. Od pomyślnego wyniku tego przedsięwzięcia zależą przyszłe koleje Oblubienicy Chrystusowej, czy też los bardzo wielu dusz, i to na długi okres czasu. Obecnie z woli Bożej wybiła poważna godzina nie tylko dla życia Kościoła, ale i dla dziejów świata.

5. Prace tego Soboru po największej części się zakończyły, jednak na najbliższej i ostatniej sesji czekają Was, Czcigodni Bracia, bardzo odpowiedzialne zajęcia. Potem nastąpi okres nie mniej poważny, niż czas Soboru, a mianowicie wprowadzenie w czyn jego uchwał. Wtedy zespolone siły duchowieństwa i świeckich .będą potrzebne do tego, by posiew Soboru wydał obfity plon. Abyśmy uzyskali światło umysłu i dary niebieskie konieczne dla ukończenia tak wielkiego dzieła, pokładamy Naszą nadzieję w Tej, Którą na zakończenie poprzedniej sesji z radością ogłosiliśmy Matką Kościoła. Ona to od początku Soboru z matczyną troskliwością pomagała nam, tak i obecnie nie przestanie nam przychodzić z pomocą aż do końca rozpoczętego dzieła.

6. Drugą przyczyną tej zachęty jest obecne położenie wielu narodów, w bieżącej chwili bardzo ciemne i niepewne, o czym dobrze wiecie, Czcigodni Bracia. Znowu zagraża niebezpieczeństwo najwyższemu dobru pokoju. W tych bowiem czasach podstępnie wzmagają się, jak widzimy, spory między narodami, zamieszkującymi różne części świata. Dzieje się to, mimo bardzo strasznych doświadczeń dwóch poprzednich wojen, które skrwawiły pierwszą połowę tego wieku. Widzimy, że ludzie w wielkim niebezpieczeństwie chwytają za broń i nie chcą pertraktować celem usunięcia różnicy zdań, które dzielą umysły. Z tego wynikają niewypowiedziane cierpienia całej ludności niektórych narodów. Powodują je zamieszki, ukryta i podstępna wojna, prawdziwe walki, które z każdym dniem wzmagają się i stają się bardziej zacięte. Mogą one rozniecić iskrę nowej i strasznej wojny.





WEZWANIE DO RZĄDZĄCYCH

7. Patrząc na te poważne niebezpieczeństwa grożące ludzkiej rodzinie i świadomi Naszych obowiązków Najwyższego Pasterza, musimy wyrazić naszą troskę i lęk, że spory te prowadzą do krwawej wojny.

Dlatego zaklinamy wszystkich Rządców narodów, by nie przeciwstawiali się pokojowi upragnionemu przez rodzaj ludzki. Niech robią, co mogą, by zachować zagrożony pokój. Niech nie przestają skwapliwie popierać rozmów i układów między ludźmi jakiegokolwiek stanu i godności, które należy prowadzić, byleby powstrzymać niebezpieczne posługiwanie się bronią i straszne stąd płynące niebezpieczeństwa doczesne, duchowe i moralne. Posługując się środkami prawnymi, niech usiłują rozpoznać wszelkie szczere pragnienie pokoju, niech je podtrzymają i wprowadzą w czyn. Niech zawierzą rzetelnie dobrej woli tak, aby słuszna sprawa należytego porządku wzięła górę nad motywami skłaniającymi do zamieszek i ruin.

8. Z ubolewaniem dostrzegamy, że w tym opłakanym położeniu bardzo często nie zwraca się uwagi na święty i nienaruszony charakter życia ludzkiego i wprowadza się sposoby postępowania zupełnie sprzeczne z poczuciem moralnym i zwyczajami cywilizowanego narodu. Wobec tego powinniśmy podnieść głos w obronie godności ludzkiej i cywilizacji chrześcijańskiej, aby powstrzymać ukrytą i podstępną wojnę, akty gwałtu i terroru, ściąganie zakładników, represje stosowane wobec bezbronnych ludów. Te wykroczenia są tego rodzaju, że powstrzymują postęp poczucia sprawiedliwości i ludzkości, coraz bardziej doprowadzając do rozpaczy umysły walczących, a wreszcie mogą zamknąć ostatnie drogi, stojące otworem dla dobrej woli, lub są w stanie utrudnić negocjacje, które – o ile są szczere – mogą doprowadzić do pokojowego układu.

9. Jak Wam wiadomo, Czcigodni Bracia, tej Naszej troski nie powoduje jakiś osobisty interes, ale jedynie chęć otoczenia opieką ofiar tych nieszczęść i staranie o prawdziwy dobrobyt wszystkich ludów. Atoli, jak się spodziewamy, świadomość odpowiedzialności, jaką ponoszą wobec Boga i ludzi Rządcy narodów, będzie miała takie znaczenie, że podejmą oni szlachetne wysiłki, by w miarę możności usunąć rzeczywiste i psychologiczne przeszkody, utrudniające szczerą zgodę.

POKÓJ DZIEŁEM BOŻYM

10. Jednak pokój jest nie tylko naszym ludzkim dziełem, lecz także a nawet szczególnie darem Bożym. Pokój z nieba się wywodzi i wtedy rzeczywiście wśród ludzi zapanuje, kiedy będziemy godni otrzymać ten dar od Wszechmogącego Boga. W Jego rękach znajduje się los i szczęście ludów oraz serce ludzi. Uzyskamy najwyższe dobro pokoju, usilnie i czujnie błagając o nie Boga. Kościół od początku swego istnienia zwykle to czynił. Zanosił te modły za wstawiennictwem N. M. P. Królowej pokoju.

ZNACZENIE WSTAWIENNICTWA MARYI

11. Niech więc w Maryjnym miesiącu, Czcigodni Bracia, z większą gorliwością i ufnością wznoszą się błagania do Bogurodzicy, by uprosić Jej łaskę i dary. Jeśli poważne wykroczenia ludzi obrażają sprawiedliwość Bożą i zasługują na słuszną karę, nie mniej nie wolno zapominać, że jest On “Ojcem Miłosierdzia i Bogiem wszelkiej pociechy” (2 Kor 1, 3). Bóg ustanowił Najświętszą Maryję Pannę hojną szafarką swych darów.

12. Maryja zaznała przykrości tego śmiertelnego życia, mozołu codziennej pracy, uciążliwych trosk, jakie przynosi ze sobą ubóstwo, a nade wszystko zniosła cierpienia Kalwarii. Niech Maryja łaskawie wysłucha głosów pobożnych, jakie zewsząd wznoszą się do Niej z ziemi, błagając Ją o pokój. Niech Ona oświeci umysły Rządców. Niech wreszcie uprosi Boga, by On, Który rozkazuje wiatrom i burzom, uspokoił zawieruchę skłóconych umysłów i “dał pokój za dni naszych”. Oby Bóg udzielił prawdziwego pokoju, opartego na sprawiedliwości i miłości jako na mocnym i silnym fundamencie. Najprzód sprawiedliwość jest podstawą pokoju, gdyż należy uznać prawa słabych i silnych. Następnie pokój wywodzi się z miłości, która strzeże przed błędnymi nadużyciami egoizmu. Miłość sprawi, że obrona praw jednego człowieka nie przemieni się w zapomnienie i pogwałcenie prawa, które posiada drugi człowiek.

WEZWANIE DO BISKUPÓW

13. Prosimy Was, Czcigodni Bracia, abyście w odpowiedni sposób podali do wiadomości wiernych Waszej trosce powierzonych te Nasze życzenia i zachęty. Również postarajcie się, by w bieżącym miesiącu maju ogłoszono specjalne publiczne modły, w intencjach wyżej wyznaczonych, w poszczególnych diecezjach i parafiach, które mają się odbyć zwłaszcza w święto Najświętszej Maryi Panny Królowej.

WARTOŚĆ MODLITW DZIECI I RÓŻAŃCA

14. Widzicie, że szczególną nadzieję pokładamy w modlitwach dzieci i cierpiących, ponieważ ich głosy przenikają niebo oraz łagodzą Bożą sprawiedliwość. Odpowiednią mamy też sposobność, by nie zaniedbywać praktyki różańca, lecz do niego usilnie zachęcać. Ten sposób modlitwy jest bardzo miły Bogurodzicy Dziewicy i tak często zalecany przez Papieży. Różaniec daje wiernym najlepszą okazję, by słodko i skutecznie przekonać się o prawdziwości przykazania Boskiego Mistrza: “Proście a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; pukajcie a będzie wam otworzone” (Mat 7, 7).

15. Przejęci tymi uczuciami i kierując się błogą nadzieją że wszyscy odpowiecie szybko i z ochotą na Naszą zachętą, udzielamy Wam Czcigodni Bracia, i wszystkim trzodom Waszej trosce powierzonym Apostolskiego Błogosławieństwa.

Dan w Rzymie, u św. Piotra, dnia 29 kwietnia 1965 r a w drugim Naszego Pontyfikatu.

Paweł VI


źródło: Nabożeństwo majowe | (paulini.pl)



Objawienia w Medjugorie w kontekście Fatimy i końca świata

 

Objawienia w Medjugorie w kontekście
 Fatimy i końca świata


Dyrektor [włoskiego] Radia Maryja: „Maryja widzi, że człowiek odrzuca Boga i może zniszczyć [swoją] planetę. Zatem przybywa jako Królowa Pokoju, aby nas ocalić.”

„Il Giornale” z dnia 23 maja 2013 r. [ art.] Maurizio Caverzan:

„Wraz z francuskim teologiem Rene Laurentin, ojciec Livo Fanzaga, dyrektor Radia Maryja i współautor ( Diego Manetti) książki pt.«Sekrety Medziugorja», jest jednym z największych znawców fenomenu objawień maryjnych w wiosce byłej Jugosławi.

- Ojcze Livio, za kilka tygodni mija 32 lata od kiedy Maryja ukazuje się w Medziugorju. Jak patrzy się dzisiaj na to długotrwające zjawisko?

- To są jedne z najdłuższych, publicznych objawień maryjnych jakiekolwiek istniały do tej pory, i jak powiedziała sama Matka Boża, są częścią jednego planu obejmującego Fatimę i Medziugorje. Lub, jak kto woli, Maryja przyszła uzupełnić to, co zapoczątkowała w Fatimie, w tym, co dotyczy pokoju dla ludzkości. Widzący sami mówią, że jesteśmy jeszcze na początku tego planu. Zrealizowany jest on tylko w części, dzięki uzyskanej ponownie wolności religijnej, jeśli chodzi o nawrócenie Rosji. Większa część musi się jednak jeszcze wypełnić z powodu odejścia od wiary, które nadal szerzy się na Zachodzie. Jednocześnie świat, po raz pierwszy w historii ludzkości, znalazł się na krawędzi autodestrukcji.

- To niebezpieczeństwo autodestrukcji staje się tak nieodzowną i potężną przyczyną interwencji Matki Bożej?

- Matka Boża powiedziała, że przyszła obudzić wiarę w tym nowym świecie. Maryja widzi, że budujemy świat bez Boga:«dlatego jesteście nieszczęśliwi i nie widzicie przyszłości, ani życia wiecznego». Autodestrukcja jest zagrożeniem konkretnym: człowiek może zniszczyć planetę, na której żyje. Dlatego Madonna przyszła, jako Królowa Pokoju, dla naszego ocalenia. Matka Boża ukazała nam teologiczną wizję aktualnych czasów i już od pierwszych miesięcy swoich objawień mówi, że rozgrywa się walka między Jej Synem a szatanem. Zwycięży Jej Syn, ale i szatan odniesie tu częściowe zwycięstwo.

- Jak duże zwycięstwo?

- Już w Fatimie Maryja powiedziała, że dzisiaj wiele dusz idzie do piekła.

- Dlaczego w tych orędziach tak wiele miejsca poświęca się szatanowi? Zwykle, jesteśmy przyzwyczajeni, że nie mówi się o nim i uważa się go za istotę z innych czasów…

- Głównym orędziem Medziugorja jest Jezus Chrystus - Zbawiciel świata oraz niebo, które jest celem, do którego powinniśmy dążyć ze wszystkich sił. W centrum jest Miłość Boga. Lecz Matka Boża przemawia do świata, który w dużej części odrzuca Boga, a więc otwiera perspektywę piekła. Jedno z Jej zdań często powtarzanych to: «do piekła idzie ten, kto chce tam iść» . Katechizm mówi o samowolnym wykluczeniu.

- Ojciec pisze w swojej książce, że Jej objawienia i orędzia są jakoby uzupełnieniem «pewnego braku katechezy» i pragnieniem prowadzenia chrześcijan. Czy tak?

- Bez wątpienia. I tak, jak nie czyniła tego w żadnym innym objawieniu, to w Medziugorju regularnie przekazuje nam orędzia, które stają się prawdziwą i właściwą formą ewangelizacji. Ewangelizacją matczyną, prostą, lecz bardzo głęboką i katolicką, to znaczy absolutnie zgodną z nauką Kościoła.

- Czy nie wydaje się ojcu, że właśnie dzięki mediom, nigdy tak jak w obecnych latach, katecheza Ojca świętego, wikariusza Chrystusa, może docierać do całego świata?

- Zauważa się nadzwyczajne współbrzmienie między tym, co mówi Matka Najświętsza, a tym, co w ostatnich latach nauczają kolejni trzej papieże: Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek. Inaczej: centrum stanowi osoba Jezusa Chrystusa. Od Niego wywodzi się całe życie chrześcijańskie: sakramenty, a w sposób szczególny spowiedź i Eucharystia, oraz modlitwa.

- Nalegam: czy już nie wystarczy śledzić nauczania Ojca św. i biskupów, aby być chrześcijaninem?

- Tak, oczywiście. Jednak nie należy zapominać, że Matka Najświętsza wykonuje tu swoją macierzyńską powinność, która nie zastępuje zadania Kościoła, ale je podtrzymuje.

- Jak powinniśmy rozumieć wybór sześciorga widzących?

-Moim zdaniem najbardziej znaczący jest wybór tej małej miejscowości położonej za sławną «żelazną kurtyną». Matka Boża przygotowała nas na upadek komunizmu, który przepowiedziała już w 1981 roku, czyli dziesięć lat wcześniej. Później wzywając do postu i modlitwy, wstrzymała tym samym, wybuch trzeciej wojny światowej, która mogłaby nastąpić.

- Ci młodzi ludzie nie odznaczali się niczym szczególnym: dlaczego zostali wybrani?

- Ponieważ, według słów Matki Bożej «nie byli ani lepsi, ani gorsi od innych». Jednak trzeba stwierdzić, że przez 32 lata pozostali oni wierni swojemu zadaniu. Mimo, iż w pierwszych latach, stali się obiektem prześladowań ze strony politycznego Państwa i policji. Zarówno oni, jak i ich rodziny, poddawani byli przesłuchiwaniom i niespodziewanym zatrzymaniom.

- Objawienia maryjne związane są bardziej z osobami widzących, niż z samą miejscowością: Marija mieszka w Monza, we Włoszech, a Ivan sporo czasu spędza w Bostonie.

- Wszyscy widzący związani są z Bijakovici, częścią Medziugorja, położonej nieopodal wzgórza pierwszych objawień, gdzie również Marija i Ivan spędzają większą część roku. Właśnie w Medziugorju Matka Boża udziela szczególnych łask, jak sama o tym powiedziała. Jednak objawienia te nie są związane z miejscem, lecz z osobami widzących, i to w jakimkolwiek miejscu ziemi by się znajdowali.

- Niektórzy mówią, że w tych latach widzący się wzbogacili.

- W Medizugorju wszystkie rodziny utrzymują się z przyjmowania pielgrzymów. Nie ma tu innych możliwości pracy. Wszyscy starają się mieć do dyspozycji przynajmniej 50 łóżek, by móc zakwaterować grupę autokarową. Także widzący, którzy mają rodziny z kilkorgiem dzieci, zabezpieczają w ten sposób swój byt. Dom i praca stanowią część «chleba powszedniego», o który prosimy Pana. Trzeba jeszcze dodać, że w Medziugorju prośby o zakwaterowanie przekraczają możliwość oferty.

- Dlaczego tak ważna jest sprawa upadku komunizmu? Myślę, że to nie tylko kwestia klas i bogactwa, ale przede wszystkim kwestia filozoficzna przedstawiająca roszczenie człowieka, by żyć bez Boga.

- Zagadnienie komunizmu wiąże się z wizją ateistyczną i materialistyczną życia, która w ciągu lat wspierana była przez Państwo przy jednoczesnym prześladowaniu Kościoła. Nie jest tyle kwestią polityczną co ideologiczną, w tym sensie, że wizja ta pozostaje aktualną nadal i stanowi prawdziwie wielką pokusę dla współczesnego świata. Znaczy to, że człowiek stawia siebie samego na miejscu Boga i rości sobie prawo do zbawienia samodzielnego, do bycia samowystarczalnym.

- Matka Najświętsza nalega do praktykowania postu i pokuty. Czy w tych objawieniach nie akcentuje się pewnego rodzaju chrześcijaństwa «wielkopostnego»?

- Objawienia w Medziugorju to chrześcijaństwo skoncentrowane na modlitwie i sakramentach, w szczególności na Eucharystii i spowiedzi świętej. Dzisiaj największą pokusą jest utrata wiary, a najskuteczniejszym antidotum - modlitwa.

- Wiara w objawienia medziugorskie nie jest zobowiązująca dla chrześcijan?

- Objawienie w Medziugorju jest największym w ciągu dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Stracić więc okazję do skorzystania z przewodnictwa Maryi na naszej drodze duchowej, byłoby w pewnym sensie niewybaczalne. To bezsensowne lekceważenie lub zaprzepaszczenie pomocy tego rodzaju.

- Kościół jednak oficjalnie jeszcze tego [objawienia] nie uznał.

- Kościół nie uzna tego wydarzenia oficjalnie dopóki się ono całkowicie nie zakończy. Jednocześnie czuwa jednak i raduje się z [licznych] nawróceń.